W świecie świecących prostokątów

Generacja

Należę do generacji Y. Jeżeli mam być dokładniejszy, to do pokolenia Z.

Istnieje wiele źródeł podających różne znaczenia. Jednak wypadkową możemy przyjąć odpowiedź: ludzie urodzeni po 1990 roku. To ja.

Jesteśmy uznawani za tych, którzy najmniej czasu przebywają na zewnątrz, a najwięcej w kątach swoich domów ze smartfonem lub laptopem w rękach. Cholernie to boli, to uogólnianie, ale jednak trzeba przyznać rację (temu, który wymyślił takie określenie).

GENERACJA Z NIŻSZĄ SAMOOCENĄ

Żyjemy internetem, światem abstrakcyjnym i w swojej formie – idealnym.

Samo stwierdzenie, że my młodzi, spędzamy niewiele czasu na świeżym powietrzu, jest jednak nieco wyolbrzymione. Mogę jedynie powiedzieć, że świat wirtualny zabieramy zawsze ze sobą, to prawda. Internet nosimy w kieszeniach. Tam jesteśmy obecni 24 godziny na 7 dni w tygodniu.

Młodym wydaje się to fajne. Przecież mogą wszystko i wszędzie. Jednak prawda może zaboleć.

Przez technologie, możliwości, wyrastamy na ludzi z niższą samooceną niż poprzednie generacje. Żyjemy w czasach facebooka, instagrama. Co to znaczy? Że nawet na zdjęcia nakładamy filtry!

Pamiętam, kiedy jeszcze 10 lat temu pomagałem rodzicom porządkować zdjęcia. Siedzieliśmy w salonie z plikami fotografii w rękach. Każdą podpisywaliśmy, śmialiśmy się, przypominaliśmy sobie stare, lepsze czasy. Dzisiaj? Wystarczy odpalić aplikację i zobaczyć, jakie zdjęcie wstawiliśmy trzy, cztery lata temu.

Dobrze jest mieć wszystko pod ręką, ale najważniejszy jest balans.

BALANS SPOŁECZNY

Czy macie świadomość tego, że (prawie):

1. Każdy alkoholik zaczynał pić jako nastolatek?

2. Każdy hazardzista zaczynał grać jako nastolatek?

3. Każdy palacz zaczynał palić jako nastolatek?

4. Każdy człowiek uzależniony od technologii także zaczynał jako nastolatek?

Dostęp do internetu nie powinien być zabroniony. Alkohol także jest w porządku, ale w odpowiednich ilościach. Palenie także może być w porządku, ale w odpowiednich ilościach. Hazard też. Jednak kiedy brakuje nam tego wypośrodkowania, wszystko idzie się jebać.

Już wiecie, kiedy to się przeważnie zaczyna. Ale nadal nie wiecie, jakie są tego powody. Ja znam trzy: stres finansowy, stres zawodowy i stres społeczny. To są najczęstsze czynniki, przez które osoba uzależniona zostaje przy swoim złym nawyku.

Kiedy wszystko widzi się w kolorowych filtrach, prawdziwy obraz świata zostaje zniekształcony. Dzięki takim zabiegom – które wprowadziły największe i najpopularniejsze aplikacje społecznościowe – nie potrafimy sobie radzić z niewygodnymi sytuacjami stresowymi.

Dlaczego? Wszystko w internecie jest barwne (przez filtry, o których wspominałem). Przyjemniej jest nam patrzeć na zachód słońca z poprawionym kontrastem, kolorytem zdjęcia, jasnością i retro stylem, niż po prostu na zachód słońca.

Dlaczego? Poprzez dopaminę. Kojarzycie uczucie motyli w brzuchu, kiedy jesteście zakochani? To jej zasługa. Ale lista jest o wiele dłuższa. Dopamina jest również wydzielana podczas: oglądania śmieszych filmów z kotami, pisania sms (częściej jednak przy odbieraniu wiadomości – również na facebooku), itp..

Co czujecie, kiedy po dłuższym czasie oczekiwania, otrzymujecie odpowiedź od znajomego? No szczęście! A co czujecie, kiedy w tym samym momencie paru znajomych wysyła do was wiadomość (może być zwykłe: hej!)? Także szczęście.

Dopamina wydziela się w organizmie również podczas palenia papierosów, picia alkoholu i hazardu. To swojego rodzaju zapalnik, włącznik dobrego samopoczucia. Jednak bardzo często wiąże się ze złymi nawykami człowieka.

GENERACJA RELACJI ONLINE

Nadal będę pierdolił o social mediach. Trafia mnie to, boli i kłuje. Wszędzie gdzie tylko może.

Weźmy taki prosty przykład. Student czeka na zajęcia. Zaczynają się za kilkanaście minut. Siedzi sam pod drzwiami do sali. Dookoła kręcą się jego znajomi, a on? Trzyma w rękach telefon i scrolluje instagrama. To jest normalne? To jest dzikie i nieludzkie.

Później takie osoby zastanawiają się, dlaczego wpadają w stany depresyjne, dlaczego mają nerwicę i nie mają znajomych. Właśnie przez telefon, przez życie, które istnieje w środku.

Z telefonem w rękach nie nawiąże się nowych przyjaźni.

Podpowiem wam coś. Jeżeli kiedyś będziecie siedzieć przy stole ze znajomymi (powiedzmy, że poszliście na piwo, pizzę, cokolwiek), a połowa z nich będzie trzymała telefon na stole, to musicie być świadomi, że oni nie przyszli dla was. Oni nawet nie są w połowie obecni na spotkaniu.

Czym jest rozmowa, taka prawdziwa, w której co parę sekund przyjaciel zerka na telefon? Szuka powiadomień, szuka tego wirtualnego życia, piękniejszego i zgrabniejszego od realnego.

Następnym razem, kiedy będziecie mieli możliwość wyjścia z kimkolwiek (większą grupą), postarajcie się umówić wcześniej, że zostawicie telefony komórkowe w domu.

Usunięcie pokusy jest najlepszym sposobem na stworzenie prawdziwego kontaktu.

To tak, jak ten alkoholik, który bierze procenty z domu (bo nie potrafi bez niego żyć). Wy jednak nie bierzcie telefonów.

Zapomnijcie o nich, nawet kiedy idziecie do sklepu. Macie 20 minut wolnego? Zostawcie komórkę w salonie. Niech trochę odpocznie, a wy, po prostu cieszcie się życiem i tym, co mijacie po drodze.

GENERACJA BEZ CIERPLIWOŚCI

Kojarzycie: pyszne.pl, allegro.pl, ebay.com czy ceneo.pl? Na pewno! To są kolejne minusy naszej generacji – strony oferujące natychmiastową gratyfikację (nagrodę, bez czekania w kolejce).

Chcecie zamówić pizzę? Wpisujecie adres, szukacie restauracji, czekacie 30 minut i dostajecie nawet dowóz za darmo.

Chcecie nowe ubranie? Wystarczy, że znacie swój rozmiar. Otwieracie stronę internetową ulubionego sklepu z odzieżą. Szukacie 10 minut. Płacicie (oczywiście online) i po tygodniu dostajecie przesyłkę.

W każdym przypadku – natychmiastowa gratyfikacja.

ZACHOWANIE BALANSU

Nie jestem przeciwny technologii, nowym aplikacjom, znajomościom internetowym. Wszystko jest jak najbardziej na miejscu. Jedyne czego nie ma i przez dłuższy czas nie będzie to balans.

Można to porównać do sądu ostatecznego w islamie. Na wadze, z jednej strony jest położona księga ze wszystkimi pozytywnymi rzeczami, które człowiek zrobił w życiu. Tak zwane: dobre uczynki. Po drugiej jest księga zapisana wszystkimi grzechami. I teraz, w zależności, która strona będzie lżejsza, można otrzymać nagrodę lub karę.

Gdyby pod koniec życia, każdego człowieka z pokolenia Z można byłoby rozliczyć z godzin spędzonych przy telefonie, surfowania w internecie, robienia i wstawiania zdjęć na instagrama lub snapchata, jestem pewny, że ta strona wagi załamałaby się i wyryła dziurę w ziemi sięgającą Chin.

Jeżeli nie zaczniemy tego zmieniać, najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie to, że za 50 lat, będziemy mieli do czynienia z ludźmi, ze społeczeństwem, które nie zaznało prawdziwego szczęścia w życiu (nie otrzymali go, bo nie mieli gdzie).

Czy na pewno tego chcemy?

Na to pytanie, odpowiedźcie sobie sami.