Tekst sponsorowany przez PKP Intercity

6

Jestem przekonany, że dostanę kartę wiecznego pasażera PKP, kiedy ktoś z ich zarządu zobaczy ten tekst. Przynajmniej mam taką nadzieję. Zawsze kochałem jeździć pociągami. Są najlepszym i najbezpieczniejszym środkiem transportu.

W tym momencie mogę skończyć. Opis meta dodany. Zaczynamy prawdziwą część tekstu.

Jestem przerażony, oszołomiony. Pochodzę z drugiego co do wielkości miasta Mazowsza. Drugie miejsce nie jest złe. Zawsze zostaje niedosyt po przegranej, ale jednak Radom nigdy nie pokona Warszawy.

Parę lat temu w moim mieście został oddany do użytku nowy dworzec kolejowy. Wszystko zostało odremontowane, odnowione. Z zewnątrz cud. Wewnątrz smród, martwe gołębie i możliwość skorzystania z łazienki za 2,50 zł. To jednak nic w porównaniu z tym, co dzieje się na trasie do stolicy. W większości jedna nitka. Pociągi jeżdżą na zakładkę. Wiecie, że tak samo było jeszcze za czasów PRL-u?

Tydzień temu moja narzeczona jechała do Warszawy. W piątek o godzinie 20:48 miała pociąg. Okazało się, że bestia jest opóźniona kilkanaście minut. Na dworcu pojawiliśmy się punktualnie. Podeszliśmy do kasy biletowej i dostaliśmy z liścia. Pociąg jedzie, ale objazdem, przez Idzikowice. Podróż będzie trwała cztery godziny dłużej, w Warszawie będzie po godzinie 1 w nocy. Zdębiałem. Wsiadłem do auta z dziewczyną i pojechaliśmy nową obwodnicą Radomia w stronę stolicy.

Sytuacja z tego piątku. Szykuje się kolejny wyjazd. Przed wyjściem z mieszkania sprawdzamy opóźnienia. Brak. Jesteśmy w raju. No nie. Coś się musiało spierdolić. Po wejściu do jakże czystego wagonu okazało się, że w całym pociągu wysiadło ogrzewanie. Jedynie konduktorzy zostali powiadomieni o tej awarii i w swoim przedziale siedzieli przy farelce. A my? Przez półtorej godziny skakaliśmy, robiliśmy pajacyki, przysiady, tylko po to, żeby nie obniżyć temperatury ciała. Na zewnątrz -5, wewnątrz 10. Bajka.

Kiedy przyszła pani konduktor i poprosiła o nasze bilety, zapytałem grzecznie:

– Mogę rozpalić tutaj ognisko? Proszę?

– Chyba pan żartuje! – wyszła.

Dziękuję ci mamo za te długie skarpetki, zdały swój egzamin.

PKP Intercity to najgorszy przewoźnik, z którym przyszło mi bytować. Wolę dorzucić 40 złotych, wsiąść w ciepłe auto i spokojnie dojechać do celu. Już nigdy nie postawię swojej nogi na żadnym peronie (oprócz jutra, muszę jakoś wrócić po auto).

Ciao,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Nowe historie

BYŁEM ZASTRASZANY (I WAS BULLIED)
PO BEZDROŻACH KUBY | #2 KUBA Z PERSPEKTYWY ROWERU
O ŁAPACZU SNÓW – HISTORIA PRAWDZIWA
PATRONITE I MOJA PRZYSZŁOŚĆ W AUDIO
PO BEZDROŻACH KUBY | #1
DLACZEGO ODSZEDŁEŚ OD KOŚCIOŁA?
NAPISAŁEM MATURĘ, JESTEM NAJLEPSZY
MĘŻCZYZNA W CIĄŻY
ROZMOWA Z REDAKTOREM NACZELNYM RZECZPOSPOLITEJ