SZA – Syndrom Znanego Aktora

6

Każdy kocha dobre kino. Podniecam się, kiedy ktoś zaprasza mnie na jakiś seans. Niezbyt często zdarza się to, ale jeżeli już, to nie mogę usiedzieć w miejscu. Czuje się tak, jakbym był w siódmym niebie. Za każdym razem, nie ma wyjątków. Tutaj nie ma miejsca na udawane orgazmy. Ja nigdy nie udaję. Gdybym nie miał narzeczonej, przespałbym się z każdym, kto zaproponowałby mi popcorn do biletu do kina.

Jest jednak jedna rzecz, która wkurza mnie w nowych filmach. Aktorzy. Nie ci młodzi, nowi, oni jeszcze nie mieli swojej szansy na zaistnienie, na trzymanie w rękach złotej statuetki. Mam na myśli starszych aktorów, którzy są dobrze znani ze starszych produkcji. Wypełnia mnie dziwne uczucie, kiedy oglądam komedię, a widzę znajomą twarz, którą ostatnio spotkałem w horrorze czy thrillerze, albo odwrotnie, gość, który grał czarny charakter w typowo gangsterskim filmie, dzisiaj gra księdza. Tragedia.

Wpadłem na genialny pomysł (tak jakbym kiedyś miał złe i głupie pomysły). Zająłem się grupą aktorów, którzy kojarzą nam się z określoną rolą z przeszłości. Nazwałem to: SZASyndromem Znanego Aktora.

Daniel Radcliffe, pierwszy, najlepszy przykład. Dla ludzi, którzy nigdy nie oglądali żadnej części Harrego Pottera, istnieje idealne miejsce w Empiku. Jest tam półka, gdzie możecie znaleźć film, kupić go i do jasnej cholery obejrzeć. Daniel zawsze będzie się kojarzył z głównym bohaterem serii. Nieważne czy gra iluzjonistę, czy siedzi w dżungli. Za każdym razem jak widzę jego twarz, zastanawiam się, kiedy wyciągnie różdżkę i zacznie zabijać wszystkich dookoła.

Macaulay Culkin albo jak wielu woli, Kevin McCallister. Idealnie się składa. Niedługo Święta Bożego Narodzenia. Razem z rodziną będę czekał na ten moment, czas na: Kevin sam w domu. Mimo że chłopak już dawno wyrósł z tej roli i teraz raczej wciela się w chuligana, dla nas zawsze będzie tylko wystraszonym dzieckiem, którego rodzice zostawili na pastwę losu samego w domu.

Morgan Freeman: jejku, znam go, to jest ten, który grał Boga, prawda? Tak, prawda. Morgan mimo swoich lat, zaraz po filmie Bruce Wszechmogący, grał w wielu innych pozycjach. Czy to Iluzja, Niepamięć, nieważne, za każdym razem widzę gościa, który chodzi po wodzie i zapala światło, klaszcząc w dłonie.

Andrzej Grabowski. Mocny full i do przodu. Za każdym razem widzę Ferdynanda Kiepskiego z (chyba) niezniszczalnej i kultowej serii Świat według Kiepskich. Ostatnio z narzeczoną zaczęliśmy oglądać najnowszy polski serial: 1983. Kiedy zobaczyliśmy kto gra Modzelewskiego, krzyknęliśmy: O! FERDEK!

Piotr Adamczyk, wiele osób krzyknęłoby w jego stronę: Papież! Prawda, grał, błogosławił, porywał tłumy. Ale wybaczcie: Listy do M., Och, Karol (o, nawet imię się zgadza), Lejdis. Na początku, poważna rola, później, komedie, a ja nadal widzę Wojtyłę.

Przykładów jest mnóstwo.

Na samym początku powiedziałem, że tacy aktorzy psują filmy. Przychodzę z tłumaczeniem. Może nie do końca oni to robią, ale na pewno nasze umysły i reżyserowie. Stworzyli tak jasne i wyróżniające się postaci, które za każdym razem będą nam się kojarzyć z jednym i tym samym. Tak naprawdę wystarczy jeden cytat, jedno zdanie, które zapadnie nam w pamięć. Od tej chwili za każdym razem będziemy je przytaczać, mając w głowie twarz osoby, które je wypowiedziała.

Odchodząc od filmowych tematów, wiecie, z czym mi się to skojarzyło? Z drugą szansą. Aktorzy powinni dostać specjalną opcję: oczyszczenie. Naciśnięcie takiego guzika sprawiłoby, że ludzie zapomnieliby o ich starych rolach, z których są znani (wielu aktorom wyszłoby to na dobre).

PS. Taka ciekawostka, wiecie, że podobny przycisk istnieje w Szwajcarii? Został stworzony dla wszystkich, nie tylko dla aktorów. W tym małym państewku ludzie wychodzą z więzienia średnio po 17 latach, nawet kiedy popełnią zabójstwo. Szwajcarzy twierdzą, że każdy człowiek powinien dostać drugą szansę – po to ten guzik.

Nie chciałbym jednak porównywać więzienia do aktorstwa, ale… byłoby śmiesznie, gdybyśmy nie pamiętali sławnej roli papieża Adamczyka, Boga Freemana, magika Pottera.

A już całkiem abstrakcyjnie, co by się stało, gdybyśmy ich urzeczywistnili?

Ciao,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Nowe historie

PO BEZDROŻACH KUBY | #2 KUBA Z PERSPEKTYWY ROWERU
O ŁAPACZU SNÓW – HISTORIA PRAWDZIWA
PATRONITE I MOJA PRZYSZŁOŚĆ W AUDIO
PO BEZDROŻACH KUBY | #1
DLACZEGO ODSZEDŁEŚ OD KOŚCIOŁA?
NAPISAŁEM MATURĘ, JESTEM NAJLEPSZY
MĘŻCZYZNA W CIĄŻY
ROZMOWA Z REDAKTOREM NACZELNYM RZECZPOSPOLITEJ
NOWOCZESNY RECYKLING