Po bezdrożach Kuby | #1

6

KubaKocham rower – to stwierdzenie weszło im w krew. Osobiście też kocham dwuślady, jednak między nami nie ma takiej więzi, jak między nimi. Dzisiaj, jak i przez kolejne kilka odcinków (które pojawią się w przeciągu – myślę – dwóch miesięcy), przeczytacie o podróży mojego kuzyna (wuja wujecznego) z najdzikszych miejsc Kuby. Wyruszył tam ze swoją żoną i znajomymi. Jedynymi dodatkowymi kompanami, którzy towarzyszyli im przez całą podróż były: rowery.

Kiedy usłyszałem, że Adam z Krysią jadą na Kubę, byłem w szoku. Kiedy usłyszałem, że biorą ze sobą rowery, zacząłem zastanawiać się, co jest motorem napędowym dla takich wariatów? Z pomocą przyszło mi kilka osób. Rozmawiałem z:

  1. United-Cyclists – firma, która kiedyś prowadziła wypady turystyczne (rowerowe) w najdziksze tereny świata. Byli prekursorami wypraw rowerowych. Teraz są na Saharze, w Maroko, kilkaset kilometrów od Marakeszu. Jeżdżą po niezbadanych pustynnych terenach.
  2. The Jarząbki Travel – para, moi znajomi, którzy prowadzą bloga. Swoją stronę określają, jako jeden z najciekawszych blogów podróżniczych. Ostatnio byli w Czarnobylu, warto poczytać (zdjęcie w masce poniżej).
THE JARZĄBKI TRAVEL

The Jarząbki TravelSkąd u ludzi bierze się ochota na podróżowanie? 

U nas, to po prostu chęć poznawania świata, miejsc, ludzi, smaków, języków, tak naprawdę wszystko nas ciekawi i interesuje. Wydaje nam się, że osoby, które podróżują, mają nieodpartą chęć doznawania wszystkiego! 🙂 Tak przynajmniej jest w naszym przypadku. Nie chodzi o to, aby wyjechać i wylegiwać się na piasku. Chodzi o to, aby wrócić z bagażem nowych doznań, przeżyć, doświadczeń.

Czy macie na swoim koncie jakieś niebezpieczne podróże? Czy kiedykolwiek baliście się jadąc w jakieś miejsce, czy raczej odpuszczacie?

Ogólnie nigdy nie baliśmy się gdzieś jechać, bo do każdej podróży się przygotowujemy. A jeśli jakieś miejsce wydaje nam się zbyt ryzykowne, po prostu sobie go odpuszczamy.

The Jarząbki Travel

Jednak na swoim koncie mamy chwile grozy, kiedy strzelano do nas w trakcie ataku separatystów na Odessę. To dość długa historia i można ją przeczytać na naszym blogu, więc nie będę przynudzać. Kilka godzin ukrywaliśmy się niedaleko kamienicy, w której mieszkał na emigracji Adam Mickiewicz. Co nas nauczyła ta sytuacja? Utwierdziła nas w tym, że najlepiej czujemy się, kiedy jesteśmy razem. Sami, na pewno nie dalibyśmy sobie rady i nie wiadomo, w jaki sposób rozwiązałaby się ta napięta sytuacja.

Jak często na swojej drodze spotykaliście się z uprzejmością osób nieznajomych, „tamtejszych”?

Ogólnie rzecz biorąc trudno mi powiedzieć, czy kiedykolwiek się nie spotkaliśmy 🙂 Z każdym wyjazdem przywozimy nowe znajomości. Ludzi poznajemy na ulicy, wynajmując pokój, w restauracji – wszędzie. Podróże nauczyły nas tego, że ludzie z natury nie są źli. Wręcz przeciwnie! Większość z nich to osoby, które kochają świat, swój kraj, własne tradycje i chcą się tym chwalić.

UNITED-CYCLISTS

Jestem wariatem, więc zadzwoniłem do Jacka. Okazało się, że przez prawie pół godziny rozmawiałem z drugim końcem świata. Dodzwoniłem się na największą pustynię świata. Musiałem się sprężać!

Skąd u ludzi bierze się taka ochota wyjazdu, nawet w te najbardziej dzikie miejsca świata. Samochodem czy pieszo byłoby trudno, a co mówić dopiero o rowerze. Dlaczego rower?

Pierwszy raz na Saharę wyjechaliśmy 10 lat temu. Prawdę mówiąc, od dzieciństwa, już po studiach robiłem różne, dziwne rzeczy. Jeździłem po świecie. Nigdzie jednak nie osiedliłem się na dłużej. Maroko i Marakesz są dla mnie domem. Za każdym razem, po każdej podróży wracałem tutaj, do swoich korzeni. United-Cyclists

U mnie jest to czysta pasja. Wielka miłość do wolności, gigantycznych przestrzeni. Większość ludzi tego nie rozumie, ale będąc w takich miejscach jak to (Sahara), czuję się wolny.

Dlaczego rower? Wyobraź sobie, że na pustyni o wiele łatwiej jest znaleźć wodę niż paliwo. Podróżując samochodem jesteś ograniczony. Musisz pamiętać o paliwie, jeżeli coś się zepsuje, musisz to naprawić. Z rowerem nie jest tak trudno. Ty jesteś silnikiem. Jesteś tylko ty i cały świat dookoła.

Jak często wjeżdżacie w głąb pustyni i ile kilometrów robicie? Czy nie boicie się podróżować rowerami? Takie podróże nie zaliczają się do najłatwiejszych.

United-Cyclists

Zasadniczo są grupy mocne, które spotykają się tylko po to, żeby napierdzielać kilometry. Są również grupy towarzyskie, które cenią sobie ognisko wieczorem, małą ilość kilometrów. Ja najwięcej zrobiłem 135, to moja granica wytrzymałości. Nie mówię, że to dużo. Pewnie znalazłby się ktoś, kto złamałby tę granicę w ciągu kilku godzin. Aktualnie jeździmy dla relaksu, po 40-50 kilometrów dziennie. Bawimy się, żeby się nie zmęczyć, żeby się nie zrzygać.

Nie boimy się. Wszystkie lęki zaczynają się w twojej głowie. Jeżeli wyobrazisz sobie, że nie potrafisz pokonać jakiegoś odcinka trasy, nie zrobisz tego. Jeżeli masz wrażenie, że zaczyna cię boleć łydka, będzie cię bolała już przez cały czas. W momencie, kiedy uwolnisz głowę, nic ci się nie stanie. Sam teren, samo miejsce, nigdy nie stwarzało nam problemów.

Widziałem ostatnio wasz film. Rozbiliście namioty pod sklepem. Rano mieliście dostawę świeżych bułeczek, bodajże była to właśnie Kuba. Jak często spotykacie się z takimi miłymi gestami od nieznajomych ludzi na swojej trasie?

United-Cyclists

W większości przypadków jeździmy po miejscach, gdzie ludzie na rowerach kojarzeni są z osobami, które nie mają pieniędzy. Przy tej stylówce, którą mamy, przy tym luzie, bawimy się, gdzie popadnie, śpimy, gdzie popadnie, pijemy, co popadnie, zyskujemy serdeczność. W znacznej ilości przypadków my byliśmy większą atrakcją niż oni dla nas.

W Indiach karmili nas pasterze, którzy nie mieli nic. Nasze koszulki były więcej warte od ich całego majątku. Na pustyni, ludzie dzielili się z nami drewnem. Mimo że przyjechaliśmy terenówką, nie byliśmy przygotowani na tak zimną noc. Dostaliśmy drewno, za darmo. Oni nie chcieli nic w zamian!

Ile pieniędzy powinien przeznaczyć na rower ktoś, kto chciałby się z wami (albo samemu) wybrać na podróż w dzicz? Zwykłym składakiem nie można przejechać Sahary.

Składakiem? Czemu nie! Jeżeli sobie tak wymarzysz? Zobacz, ja śpię na śpiworze, który kupiłem w Londynie za 5 funtów, do tego mam poduszkę z IKEI. Rozkładam się na piachu i patrzę w niebo. Tak jest najlepiej. Co sobie wymyślisz, jest twoje. Mógłbym rozkładać namiot, mógłbym kupić porządny śpiwór, ale po co?

W rowerowym świecie jesteś nazywany „guru”. Dlaczego?

Bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Zresztą… odmawiam! Porozmawiasz z moim prawnikiem (śmiech).United-Cyclists

10 lat temu zacząłem fazę podróżowania na dwóch kołach. Nigdy nie podróżowałem z chęci zysku. Raczej przede wszystkim, czysta miłość do przygody. Wtedy, byłem w związku z Zosią Radzikowską, która aktualnie jest moją przyjaciółką. Podróżowaliśmy razem. To był nasz way of living. Dobrze się bawiliśmy, zachęcaliśmy ludzi do wypraw, podejmowaliśmy różne wyzwania. Pokazywaliśmy innym, że mogą wyjść z domu i ruszyć swoją grubą dupę 🙂

Najprzyjemniej jest wtedy, kiedy jest ciekawa wyprawa tak jak teraz, tutaj, przy granicy z Algierią. Cieszę się, jak ludziom jest okej, jak się dobrze bawią, jak się cieszą, kiedy po długiej podróży zakręcamy do oazy, żeby wspólnie usiąść, napić się i pośpiewać przy ognisku.

PO BEZDROŻACH KUBY

Adam, oprócz kilkuset kilometrów z Kuby, ma zaliczonych wiele innych tras. Dla przykładu:

  1. Szlak R10 nad Bałtykiem, przy polskim wybrzeżu. Trasa w okolicach 450 km, od Świnoujścia do Helu – dwa razy.
  2. Camino de Santiago – droga świętego Jakuba, szlak pielgrzymkowy do katedry w Santiago de Compostela w Galicji w północno-zachodniej Hiszpanii. Trasa od 754 do 818 km.
  3. Rota Vicentina w Portugalii – prawie 450 km tras.Kuba

Jednak to Europa.

Zawsze podniecam się, kiedy słyszę o podróżach moich znajomych do innych krajów, przede wszystkim do innych kontynentów. Kuba wydawała mi się na tyle ciekawa, że postanowiłem o tym napisać.

Ostatnie (i pierwsze) zdjęcie to właśnie Kuba. Jedna z tras, którą Adam z Krysią pokonali na początku tego roku. Będzie ciekawie! Już niedługo!

Ciao,

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Lisie PismoPartyzantka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Partyzantka
Gość
Partyzantka

Dla relaksu, 40-50 km. <3 Umarłabym. 😀
PS Czarnobyl ma w sobie jakiś niepokojąco przyciągający klimat, też chętnie bym go zobaczyła.

Nowe historie

PO BEZDROŻACH KUBY | #2 KUBA Z PERSPEKTYWY ROWERU
O ŁAPACZU SNÓW – HISTORIA PRAWDZIWA
PATRONITE I MOJA PRZYSZŁOŚĆ W AUDIO
PO BEZDROŻACH KUBY | #1
DLACZEGO ODSZEDŁEŚ OD KOŚCIOŁA?
NAPISAŁEM MATURĘ, JESTEM NAJLEPSZY
MĘŻCZYZNA W CIĄŻY
ROZMOWA Z REDAKTOREM NACZELNYM RZECZPOSPOLITEJ
NOWOCZESNY RECYKLING