O łapaczu snów – historia prawdziwa

4

Nie wierzę w zbiegi okoliczności. Nie ma czegoś takiego jak czysty przypadek. Nic nie dzieje się niechcący.

Wygrałeś w loterii marzeń? Tak miało być. Złamałeś nogę przed ważnym egzaminem? Widocznie ktoś ma inne plany dla ciebie. Kupiłeś ostatni bilet do Australii? Szczęściarz.

Dzień przed Dniem Kobiet był również wyjątkowy dniem dla mnie. Moja narzeczona miała urodziny. Niestety, nie posiadam umiejętności robienia (kupowania) prezentów, więc standardowo zostawiłem wszystko na ostatnią chwilę. Dwa dni przed urodzinami Agaty, czyli 5.03, wpadłem na genialny pomysł. Sprawię jej książkę, o której marzyła. Pojechałem do nieszczęsnego Empiku. Kupiłem. Przyjechałem do domu i przekazałem prezent. Specjalnie zrobiłem to dwa dni wcześniej. Wiedzieliśmy, że nie spędzimy dnia urodzin wspólnie (praca i choroba pokrzyżowała nam plany).

Pomyślałem jednak, że sama książka jest słabym prezentem. Każdy może ją kupić. Zacząłem więc drążyć trochę głębiej. Do głowy wpadł mi kolejny genialny pomysł – łapacz snów.

Narzeczona kocha takie rzeczy i wydawało mi się, że trafię idealnie.

CZYM JEST ŁAPACZ SNÓW?

Łapacz snów jest zwany również siecią snów. Wiele ludzi zna go pod magiczną, angielską nazwą: dreamcatcher. Kiedyś, lata temu, był amuletem niektórych plemion Indian z Ameryki Północnej. Obecnie wszedł w rolę ozdoby o charakterze etnicznym.

Łapacz snówSkłada się z sieci, która jest wpleciona w okrąg wykonany z drewnianego pręta. Jednak łapacze spotykane są również w kształcie łzy, w trójwymiarze lub wycinane z płyt winylowych (charakter ozdobny).

Na czym polegała rola łapacza snów? 

Łapacz snów umieszczało się na wezgłowiu łóżka. Podczas nocy, łapał nasze sny w sieć. Dobre sny trafiały na sieć, po czym spływały po piórach na głowę śpiącego człowieka. Złe sny trafiały w sieć i zostawały tam do samego poranka, żeby razem z promieniami wschodzącego słońca wyparować z mieszkania.

Tubylcza ludność Ameryki wierzy, że w powietrzu znajdują się zarówno dobre, jak i złe sny. Tradycyjnie łapacze snów wieszano w tipi nad legowiskami i kołyskami dzieci. Wielu tubylczych Amerykanów wierzy, że gdy śpimy sny opuszczają nas. Dzięki łapaczowi duch snu prowadzi złe sny do pułapki w sieci, a dobrym pozwala prześlizgnąć się przez mały otwór, by mogły się spełnić.

Współcześnie jednak ludzie podchodzą do nich bardzo sceptycznie. Nie widzą w nich nic innego poza ozdobionym kołkiem, koralikami i piórkami. I rzeczywiście: jeżeli właściciel będzie postrzegał go jako zabawkę, ozdobę, łapacz nie spełni swojej funkcji.

Co jest takiego magicznego w kółku z koralikami?

Nic. Jednak nie to jest najważniejsze. Intencja osoby tworzącej przedmiot gra rolę pierwszoplanową.

Mój łapacz snów (a raczej mojej narzeczonej) był tworzony bez jakiejkolwiek intencji, lecz z serca i z sercem. Z czym wiąże się dalsza historia.

Napisałem na facebooku do jedynego sklepu w Radomiu, który zajmował się tworzeniem łapaczy snów na zamówienie. To nasza rozmowa:

Łapacz snów Czy gdzieś w Radomiu, oprócz waszego punktu, dostanę łapacze snów? 🙁 Nie wiedziałem, że macie remont i się przenosicie do innego punktu. Za dwa dni moja narzeczona ma urodziny i dostanę baty jak czegoś nie wykombinuję!

– Cześć! Owszem, przeprowadzka trwa już trochę, ale masz szczęście. Na łapacz snów zwykle czeka się po kilka miesięcy, a mam solidną listę oczekujących, ale… tuż przed zamknięciem pracowałem nad łapaczem snów, którego nie potrafiłem ukończyć, a robiłem go z serca, bez intencji dla konkretnej osoby. I ukończyłem go 3 dni temu, ot tak. Jeśli ci się spodoba, masz szczęście. Średnia koła ma 21 cm, a jest długi na 55 cm. W sieć wplecione naturalne kamienie (amazonity, koral błękitny, agat trawiony, kwarc dymny i Noc Kairu). To taki kosmiczny łapacz, zrozumiesz co mam na myśli, jak go zobaczysz. Ma podwieszone 7 piór i jest raczej jasny.

Następnego dnia, z samego rana, dostałem zdjęcia. Po południu podjechałem do sklepu (w remoncie) i zgarnąłem swoją piękność. Ja byłem bardzo zadowolony, moja narzeczona również, a właściciel sklepu cieszył się, że mógł pomóc. I jak to pięknie określił: nie wierzę w zbiegi okoliczności.

Bo to nie był zbieg okoliczności, prawda?

Ciao,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Nowe historie

PO BEZDROŻACH KUBY | #2 KUBA Z PERSPEKTYWY ROWERU
O ŁAPACZU SNÓW – HISTORIA PRAWDZIWA
PATRONITE I MOJA PRZYSZŁOŚĆ W AUDIO
PO BEZDROŻACH KUBY | #1
DLACZEGO ODSZEDŁEŚ OD KOŚCIOŁA?
NAPISAŁEM MATURĘ, JESTEM NAJLEPSZY
MĘŻCZYZNA W CIĄŻY
ROZMOWA Z REDAKTOREM NACZELNYM RZECZPOSPOLITEJ
NOWOCZESNY RECYKLING