Nowoczesny recykling

5

Wśród moich znajomych nie znalazłem osoby, która wstydziłaby się chodzić do second-handów (albo jak to moja narzeczona mówi: szpereksów*). Jeżeli kogoś ominąłem, ręka w górę, wprowadzę korektę tekstu.

Ostatnio wiele mówi się o ochronie środowiska, więc dlaczego nie moglibyśmy zacząć od siebie? To nie jest big deal. Chodzenie do lumpeksów nie boli. Od noszenia czyichś ubrań nie staniesz się gorszym człowiekiem. Zresztą, czy ktoś musi o tym wiedzieć?

Parę dni temu wpadł do mnie znajomy (sąsiad z mieszkania obok) z dziewczyną. Między nami wywiązała się krótka rozmowa:

– Ale masz super spodnie!

– Dzięki, kupiłem je za 10 złotych. Pamiętasz? Wspominałem ci o nich.

– Serio? To one? Są zajebiste.

Odwróciłem się i zacząłem iść po piwo w kierunku kuchni.

– Nie obraź się, ale patrzyłem ci na dupę.

Spodnie typu skinny fit, chinosy w kolorze niebieskim. Kształt tyłka podkreślony. Teraz wiem komu nie otwierać drzwi, kiedy siedzę samemu w mieszkaniu.

Tydzień temu wpadłem do jednego z większych lumpeksów w moim mieście. Był dzień wyprzedaży. Udało mi się wyrwać płaszcz za kolana w kolorze musztardowym za niecałe 5 złotych. W momencie, kiedy zobaczyłem jego metkę, wpadłem w zachwyt. To była wełna z alpaki. Cena owczej wełny to ok. 20zł/kg, tej z alpaki już w okolicach 200zł/kg. Różnica kolosalna.

Takich zdobyczy w moim życiu było więcej. Sweter świąteczny za 9 złotych. Sweter w paski z Ralph Lauren za 10 złotych. Torba na laptopa firmy Fujitsu za 2 złote. Torba skórzana z Lasockiego za 5 złotych. Ktoś wiedział? Nie. Raczej wszyscy „zazdrościli” i uwaga, zauważali, że noszę ze sobą (lub na sobie) firmowe rzeczy.

Czy chodzenie do lumpeksów to powód do wstydu?

Nasłuchałem się wielu opinii w internecie. Oglądałem setki filmów. Zdania były podzielone. Jedni uważali, że nie będą zakładać ubrań po trupach(?). Nie mają świadomości, że wszystko można wyprać? Wydaje mi się, że większość takich ludzi chodzi w tych samych ubraniach po kilka dni, po kilka tygodni. Kiedy podajesz to jako kontrargument, słyszysz odpowiedź: ale to moje, nikogo więcej.

To nie jest wstyd, to jest szczyt bystrości. Czym jest kupienie spodni w firmowym sklepie za 500 złotych? Aktem marnotrawstwa. Czym jest kupienie takich samych spodni w lumpeksie za 20 złotych? Płacisz 25 razy mniej za ten sam towar. Odzież nie musi być wcale zepsuta, zniszczona. Wystarczy jedno pranie: sprawa załatwiona. Po co utrudniać sobie życie, jeżeli pod nosem mamy praktycznie darmowe, firmowe ubrania drugiego właściciela?

Przykład: Ja nie pytam nikogo, którym jest właścicielem swojego auta. Tak by the way, czy kiedykolwiek ktoś zastanawiał się, co robił wcześniejszy posiadacz na tylnych siedzeniach? Być może uprawiał seks? Być może się masturbował? Być może jego koleżanka zarzygała całe fotele? Dla takiej osoby najważniejsze jest to, że chodzę w używanych spodniach. To jest dopiero wstyd! Ale przecież można wszystko wyprać, nie?

At the end, kupujcie taniej. Zostanie wam więcej zielonego na pasje i zachcianki kobiet!

*szpereks – od szperania!

Ciao,