Mężczyzna w ciąży – reportaż

1

Słuchając jego opowiadania, miałem wrażenie, że on jest w ciąży. Oczywiście na jego liście z symptomami nie było: powiększającego się brzucha, częstych mdłości, mieszania ogórków kiszonych i tortu bezowego, jednak rozchwianie, zmiany samopoczucia i ogólne zmęczenie grało role pierwszoplanowe.

Mam dla was dwie wiadomości. Pierwsza: jest pani w ciąży. Druga: stan zagrożony.

Zamarli. Lekarz się nie mylił.

W ciągu jednego dnia praktycznie wszystko się zmieniło. Zastanawiali się: w jaki sposób to mogło się wydarzyć? Zabezpieczali się podwójnie: prezerwatywa oraz wkładka hormonalna. Życie pisze różne scenariusze. Tego, nikt się nie spodziewał.

ŻYCIE PRZED OKRESEM CIĄŻY

Kuba, bo tak ma na imię nasz superbohater, ma 22 lata. Pracuje zdalnie, prowadzi firmę informatyczną. Razem z Olą, bo tak ma na imię jego ukochana, wynajmują duże mieszkanie w Warszawie. Są wielkimi miłośnikami zwierząt. Swój dom dzielą z kilkoma kotami, psem. Dużo czasu spędzają na wspólnych grach na konsoli, na wyjściach ze znajomymi.

Jak wyglądał dzień Kuby?

Wstawałem zazwyczaj około godziny 9. Często jednak zdarzało mi się spać do 11 lub 12. To są plusy prowadzenia własnej firmy. Chodziłem spać w okolicach północy, czasami później. Większość mojego dnia była wypełniona pracą. Czasami miałem do wykonania jakieś zadania poza domem. Czasami wychodziłem ze swoimi znajomymi. Oczywiście w międzyczasie, bardziej lub mniej skutecznie, starałem się dzielić wolnymi chwilami z Olą. Pamiętam, że wtedy już narzekałem, że nie mam na nic czasu. Patrząc z perspektywy dzisiaj – oj, tęsknię za tymi dniami!

Raz w miesiącu zrobiłem tosty, co kilka dni odkurzyłem, z psem chodziłem codziennie i tyle. Robieniem jedzenia, dokładnym sprzątaniem, zwierzętami i innymi cudami zajmowała się Ola, za co jestem jej bardzo wdzięczny. Jak coś chciała załatwić na mieście (a często się to zdarzało), brała samochód i jechała. Nie musiałem jej towarzyszyć, nie chciałem marnować mojego czasu, skoro mogę w tym czasie pracować.

ŻYCIE PODCZAS OKRESU CIĄŻY
Jak wyglądał dzień Kuby?

Ola większość czasu spędzała w łóżku. Ze względu na stan zagrożony ciąży i różne komplikacje związane z jej stanem zdrowotnym niestety musiała darować sobie wszystkie prace domowe (mimo wszystko, tylko jak mogła, pomagała mi w sprzątaniu, gotowaniu). Jednak im było bliżej porodu, tym mniej mogła robić.

Wstawałem o 8, najpóźniej 9. Gotowanie, robienie zakupów, odkurzanie, mycie podłóg, sprzątanie po zwierzętach, wychodzenie z psem, robienie prania, prasowanie, załatwianie różnych spraw poza domem, pomaganie Oli w codziennych czynnościach, takich jak: mycie się czy ubieranie. Prawdę mówiąc, to tylko część moich obowiązków domowych, którym musiałem sprostać. Do tego dochodzi jeszcze praca, żeby mieć jakiś dochód i żeby móc się utrzymać. Nie zapominajmy też o czasie wolnym – kobieta w ciąży ma duże wahania nastrojów i często musiałem przerywać aktualne zadania, żeby np.: przez pół godziny posiedzieć z Olą i poprawić jej nastrój.

Może nasuwać się pytanie, jak to wszystko ogarnąłem, no bo koniec końców było tego dużo. Nie ukrywam, było ciężko i czasami nie miałem siły. Musiałem zrezygnować ze spotkań ze znajomymi (jedno na tydzień to maksimum, co mogę osiągnąć), pracowałem też o wiele mniej, co bezpośrednio przełożyło się na mniejsze zarobki. Jednak wszystko to kwestia odpowiedniej optymalizacji.

Jedna cenna wskazówka (rada), która może się przydać każdemu: wszystko to kwestia optymalizacji czasu. Gdy spadło na mnie tyle obowiązków, to jakimś cudem na większość znalazł się czas. Zauważyłem ile miałem zapychaczy czasu. Nawet siedząc przy laptopie i niby pracując, potrafiłem się rozproszyć i kończyłem oglądając Rosjan robiących głupie rzeczy. Warto przeanalizować swój dzień pod tym kątem. Zastanowić się, czy da się jakoś wyciągnąć więcej czasu z dnia i przeznaczyć go nawet na głupoty, ale świadomie! Trzeba wiedzieć, kiedy możesz przeznaczyć godzinę swojego dnia na oglądanie głupot na YouTube, albo na odcinek ulubionego serialu na Netflixie.

CUD czy PRZYPADEK?

Za każdym razem, kiedy słyszę takie historie, zaczynam się zastanawiać, czy to nie był cud?

Para, która się kocha. On świadomie się zabezpiecza. Ona również. Dzięki prezerwatywom i wkładce były znikome szanse na ciążę. Jednak udało się. Jak to mój przyjaciel określił: jak ktoś ma się urodzić, to się urodzi i wszyscy mogą mu naskoczyć.

Życzę im jak najlepiej.


Ciao,