Mamo, czy mogę się w nim zakochać?

Zakochanie

– Mamo, mam chłopaka! – mówi 15-letnia córka.

– Kim jest twój wybraniec? Znajomy z klasy może ze szkoły?

– Proszę cię, nie żartuj sobie mamusiu. To pan, który prowadzi dodatkowe zajęcia sportowe!

– A mogłabyś mi przynajmniej powiedzieć, ile ma lat?

– Tak, oczywiście, 27.

Jakie emocje wywiera na was ten kawałek rozmowy dziecka ze swoją mamą? Są negatywne, czy pozytywne? A może totalnie zwisa wam to, ile lat ma chłopak, partner dziewczyny?

Jeszcze niedawno byłem zdania, że to jest dziwne. Że zakrawa to o pedofilie, o jakieś wyłudzenia, chęć zaliczenia młodszej koleżanki. Dzisiaj? Nie mam nic przeciwko.

Piotrek, co ty pierdolisz? Byłbyś w stanie zakochać się w dziewczynie, która ma 18 albo 17 lat? 

Ciężko mi jest odpowiadać na takie pytania widząc pierścionek zaręczynowy na palcu mojej ukochanej. Jednak… pewnie nie miałbym nic przeciwko. To przecież normalne.

KOCHAM MŁODSZĄ OD SIEBIE!

To było rok temu, może dwa lata. Kiedy zaczynałem swoją zabawę z pisaniem. Wtedy szło mi to opornie, dzisiaj zresztą nie jest wcale lepiej, ale… mam plan, który wdrażam w swoje życie (o nim wspomnę później, w następnych tekstach).

Szukałem kogoś, kto będzie w stanie pomóc mi rozkręcić interes, a zarazem chciałem zawiązać jakąś małą współpracę z innym blogerem. Z nieba spadł mi chłopak z miasta w centralnej Polsce (nie będę wspominał jego imienia, nie zgodził się, małpa). Prowadził wtedy stronę, na której umieszczał teksty związane z kodowaniem. Wiecie, modale, css, javascript itp. Poradniki, sprytne zagrania.

Wymieniliśmy się banerami, zaczęliśmy więcej rozmawiać, facebook i te sprawy. Dzisiaj, po dwóch latach, muszę stwierdzić, że jest moim dobrym niewidzialnym znajomym. Czemu niewidzialnym? Nigdy się nie widzieliśmy (to się niedługo zmieni).

Kiedy zaczynaliśmy współpracę, miał dziewczynę, z którą był w związku od dobrych kilku lat. Niestety wszystko chuj strzelił. Było mi przykro. Jemu jeszcze bardziej, ale poradził sobie. Twardy z niego chłop.

Po kilku miesiącach zaczął szczerzyć się do mnie na messengerze. Opowiedział o swojej nowej znajomości. Poznał dziewczynę, która jest od niego młodsza o… 8 lat. Mój znajomy ma lat 22. Matematyka zaawansowana, różnicę policzcie sami.

JESTEŚ DZIWAKIEM!

Dzisiaj bycie normalnym jest gorsze. Fajniej jest się wyróżniać z tłumu.

Mimo wszystko podszedłem do jego związku jak do każdego innego. Widują się dość często. Jest przyjemnie, miło, spokojnie, bez zbędnych uniesień itp.

Pamiętajcie, że nikt nie może was oceniać za to, że jesteście w związku z kimś młodszym/starszym. Po co żyć życiem innych, jak można swoim?

Ale Piotrek, przecież to jeszcze dziecko!

Zależy, kto patrzy i co ma na myśli mówiąc: dziecko. Dziecko “dziecku” nierówne. Po świecie chodzą osoby, które mając 15 lat i wyprowadzają się z domów. Mamy XXI wiek i dość trudno ujednolicić to określenie. Każdy z nas zna 40-letnie dzieci, jak również zaradne i samodzielne 14-15 latki, prawda?

Z czystej ciekawości wpisałem parę fraz do wujka google, typu: 13-latka z 25-latkiem lub 28-latek z 14-latką. Nie wyobrażacie sobie, na co trafiłem. Wszędzie to samo, 50/50. Jedni mówią, że takie sytuacje należy zgłaszać do prokuratury, inni proszą o spokój, bo przecież…

MIŁOŚĆ NIE WYBIERA

Nigdy. Zapamiętajcie to raz a dobrze.

Wiecie gdzie znalazłem swoją drugą połówkę? Na tinderze! Jesteśmy cholernie szczęśliwi, więc można. Można trafić idealnie, nawet w momentach, które nie wydają wam się do tego stworzone.

Warto jednak zapytać, czy taki związek ma sens, ma przyszłość?

Obawy o przyszłość towarzyszą KAŻDEMU związkowi. Są związki szczęśliwe, ale i takie, które nie umieją przetrwać przeszkód czy prób czasu. To jednak niekoniecznie zależy od wieku, ale od konkretnego człowieka.

Ciao,