Jedność w obliczu tragedii

7

Ostatnio zadałem sobie pytanie: jakim narodem jesteśmy?

Na pewno jesteśmy podzieleni. Od wielu lat, przez wiele pokoleń. Na pewno jesteśmy zazdrośnikami. Jeżeli sąsiad kupił sobie nowy telewizor, my również potrzebujemy takiego sprzętu. Na pewno lubimy alkohol. Na około 190 krajów (jeżeli chodzi o spożycie) zajmujemy 20 miejsce.

Na pewno potrafimy zjednoczyć się w sytuacji zagrożenia ojczyzny. Historia pokazywała to wielokrotnie. Na pewno jesteśmy dobrymi gospodarzami. Pamiętamy o kulturze, tradycji. Jesteśmy serdeczni i z wielką życzliwością przyjmujemy gości.

Mamy swoje wady, słabości. Mamy swoje zalety. Jak każdy człowiek.

Jednak mimo tych wszystkich rzeczy, nie potrafimy zrobić jednego, najważniejszego. Nie potrafimy zjednoczyć się podczas tragedii.

Przez te kilkanaście lat politykowania jednej, drugiej strony, zapomnieliśmy, kim jesteśmy. Mam wrażenie, że łacińskie homo homini lupus ludzie biorą sobie do serca. Niestety nikt nie pamięta, że to była komedia. Tak jak wiele lat później mówi Edward Stachura: Człowiek człowiekowi wilkiem, lecz ty się nie daj zwilczyć.

Jestem przerażony ostatnimi doniesieniami z całego kraju. Umarł człowiek. Prezydent polskiego miasta. Zamiast odnieść się do całej sytuacji z powagą, ludzie robią z niej szopkę.

– Śmierć Adamowicza jest winą Kaczyńskiego! To wszystko przez wasz TVPis!

– To wina Owsiaka i tej całej hołoty zbierającej do puszek.

– To wina Pieli i plastusiowego świata!

Ja bym powiedział, że idiotyzm, kretynizm. Największą winą obarczyłbym samego mordercę. Niepełnego rozumu młodego człowieka, który zabił niewinnego prezydenta.

Dlaczego wobec tragedii nie potrafimy podać sobie rąk, stanąć razem, bark w bark i spokojnie pożegnać fajnego gościa, który przez 20 lat zrobił dużo dla swojego miasta?

– Nie zrobił wiele! Był marionetką w rękach (aktualnej) opozycji!

Paweł Adamowicz pracował nad swoim miastem przez ponad 20 lat. Nie zdaję sobie sprawy, w jaki sposób ludzie mogliby wybierać złego prezydenta. Dwie dekady zajmował to samo stanowisko. To musiało coś znaczyć, prawda?

Ludzie, opamiętajmy się, chociaż ten raz. Możemy być rywalami, lecz nie bądźmy wrogami.

Zaraz po wiadomościach, które przyniosły najgorszy, możliwy scenariusz, zacząłem przeszukiwać w internecie informacji o Adamowiczu. Wiecie, co od razu wpadło mi w oko? To, kiedy przed wyborami spotkał się na ulicy w Gdańsku z Płażyńskim Kacprem! Wymienili się uśmiechami, krótka rozmowa, życzenie sobie powodzenia w wyborach i poszli dalej do swoich wyborców.

Można? Można, tylko trzeba chcieć. To nie jest takie trudne. Nie możemy na moment, na chwilę zapomnieć o tym, że głosujemy na innych ludzi? Że nasze światopoglądy się różnią? Że nie jesteśmy jednakowi?

Przede wszystkim, jesteśmy ludźmi. Ludźmi, którzy kochają, mają serce. Niestety, dzisiaj nie każdy o tym pamięta. O tym, że w środku klatki piersiowej coś gra, coś bije, coś czuje.

Dzisiaj, co nam pozostało? Ja ze swoją narzeczoną wybrałem się na światełko. Akcja spontaniczna. Przyszło kilkadziesiąt osób. Zapaliliśmy znicze. Ułożyliśmy je w kształcie serca i milczeliśmy. Dzisiaj tylko tyle możemy zrobić.

Przestańmy skakać sobie do gardeł. Kochajmy się. Bez tego, naród nie przetrwa. Jesteśmy inni, ale wszyscy mamy serce. Szkoda, że nie wszyscy potrafimy z niego korzystać.

Pokój jego duszy. Requiescat In Pace.

Ciao,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Książki - porównaj na Ceneo.pl

Nowe historie

DLACZEGO LUDZIE KOCHAJĄ SOCIAL MEDIA?
BYŁEM ZASTRASZANY (I WAS BULLIED)
PO BEZDROŻACH KUBY | #2 KUBA Z PERSPEKTYWY ROWERU
O ŁAPACZU SNÓW – HISTORIA PRAWDZIWA
PATRONITE I MOJA PRZYSZŁOŚĆ W AUDIO
PO BEZDROŻACH KUBY | #1
DLACZEGO ODSZEDŁEŚ OD KOŚCIOŁA?
NAPISAŁEM MATURĘ, JESTEM NAJLEPSZY
MĘŻCZYZNA W CIĄŻY