Jak ci minął dzień?

Jak się czujesz?

Dzisiaj niemalże każda rozmowa wygląda tak samo. Zadajemy te same pytania albo je słyszymy, po czym kłamiemy, ile wlezie, tylko po to, żeby mieć spokój i dalej nie rozmawiać – po prostu nam się nie chce.

Pamiętacie, kiedy usłyszeliście pytanie: Jak ci minął dzień?, krótkie, bo krótkie, ale jakże głębokie?

Potrafię praktycznie wszystko zrozumieć. Mamy takie, a nie inne czasy. Dostęp do internetu jest niemalże na każdym kroku, czy to w naszej kieszeni, czy przy biurku w zaciszu swojego mieszkania. Zawsze mamy możliwość – nie wiem – wejść na czyjś facebookowy profil. Zobaczyć, gdzie jest nasz znajomy, co robi, jak się świetnie bawił na ostatniej imprezie, czy nawet, jak wygląda jego druga połówka, jaki kupił pierścionek zaręczynowy. Możemy zobaczyć wiele, lecz… nigdy nie dowiemy się wszystkiego.

Wydaje mi się, że wiem o moich znajomych sporo rzeczy. Oni też wiedzą o mnie to i owo.

Wiedzą, że ostatnio byłem w galerii, wiedzą, że odwiedziłem babcię na działce – bo wrzuciłem zdjęcie na tablicę. Widzą, jak się zmieniam, aktualizując co jakiś czas swoje zdjęcie profilowe. Pewnie pamiętają jeszcze jakim samochodem jeżdżę, na jakiej gitarze gram. Wiedzą wiele.

Co w końcu z tym pytaniem?

Pamiętacie, kiedy ostatnio je zadaliście albo usłyszeliście?

Mogę się założyć, że zazwyczaj początek waszej rozmowy jest dokładnie taki sam jak u mnie. Hej, co słychać? Co u ciebie? I się zaczyna. Możecie powiedzieć przecież, że w sumie to dobrze, bo ostatnio dawaliście koncert, jedliście w dobrej chińskiej restauracji i wszystko w porządku.

Możecie też powiedzieć, że życie wam się wali, że ktoś z waszej bliskiej rodziny niedawno umarł, że nie zaliczyliście bardzo ważnego egzaminu na uczelni i nie wiecie co teraz robić.

Możecie w sumie powiedzieć, że do dupy.

Ale dzisiaj, otwieranie się na czyjeś problemy jest słabe. Nikt tego nie chce słuchać, więc zaciskacie zęby i odwalacie tę samą regułkę każdego dnia. Dobrze, wszystko w porządku. Po co inaczej?

W większości przypadków też tak robicie. Nie kłamcie, dobrze wiem o tym. Nie musicie odwracać głowy, hej, popatrzcie na mnie!

Oczywiście, jeżeli rozmawiacie ze swoim przyjacielem, możecie pozwolić sobie na jakiś większy luz, bo wiecie, że was nie opuści jak połowa znajomych, którzy nie potrafią otworzyć się na drugiego człowieka. A to zaklniecie, a to pośmiejecie się przez chwilę, cudownie. Co, jeśli jednak przyjaciela macie jednego, a kilkudziesięciu znajomych, z którymi, no nie wypada tak rozmawiać. Jedno co słychać? Tylko na tyle was stać?

JEDNO PYTANIE, WIELE ODPOWIEDZI

Powiem wam szczerze. To jest ten czas. Możecie wszystko zmienić. Chcecie dobrej rady? Pomogę wam. Weźcie czajnik, wlejcie wody, zaparzcie świeżej zielonej herbaty, kupcie jakieś ciastka, albo nie, nawet upieczcie ciasto! Zaproście swoich znajomych do siebie, porozmawiajcie. Zapytajcie ich: jak im minął dzień?

Jeżeli nie chcecie parzyć herbaty, bo nie wiem, nie umiecie. To weźcie ten cholerny telefon do ręki. Nie piszcie smsa, nie róbcie tego, zadzwońcie. Porozmawiajcie, chociażby 5 minut, to i tak o wiele więcej niż zazwyczaj rozmawiacie. Zadajcie znajomemu pytanie, ze szczerym zainteresowaniem zapytajcie go: jak ci minął dzień?

Potem tylko słuchajcie. I słuchajcie. Rozmawiajcie. Warto!

Ciao,