Chciałbym znać tytuł ostatniej w świecie książki

Książka

Moja narzeczona ostatnio popatrzyła na półkę z książkami w pokoju. Stwierdziła: Piotrek, ty czytasz książki. No a co mam robić? Nie kupuję ich po to, żeby stały i pachniały (chociaż mógłbym to robić, bo kocham ich zapach).

Przecież to nie dziwne, że czytam. Najdziwniejsze jest to, że niedawno zacząłem, bo wcześniej tego nie znosiłem robić.

NIEOCZYTANY LIS

Kiedy sięgam pamięcią do czasów gimnazjalnych, licealnych, zaczyna mnie boleć głowa. Każda lektura była katorgą. Wypożyczałem kolejne pozycje, które leżały przez tygodnie i zbierały kurz. Rodzice kupowali książki, które do dzisiaj stoją na ostatniej półce w naszej domowej bibliotece. Wszystko dla Piotrka, który… nie czytał.

Wszyscy tak mają? Nie. To znaczy, pewnie większość młodych nie lubiła czytać, ale z tą różnicą, że nadal tego nie lubią robić. Ci, którzy czytali, nadal zajmują się najwspanialszym zajęciem na świecie. Niewiele osób zaczynało swoją przygodę, jako mole, w wieku 20-25 lat. Jeżeli już, to raczej przez mus – nauka do sesji, egzaminy itp. U mnie było przyjemniej.

Zaczęło się od książki Markowicza: Kropki. Tę pozycję przeczytałem w ciągu 3-4 dni. Później kupiłem dwie wspaniałe pozycje autorki o zgrabnym nazwisku: Yanagihara. Potem… poleciałem z wiatrem.

Na początku roku 2018, na stoliku nocnym, leżał zawsze laptop, ładowarka, coca-cola i telefon. Dzisiaj leżą tam książki, telefon i sok pomarańczowy. Z jednej pozycji, zrobiło się ich 12. Jeszcze nie wszystkie przeczytane, część ruszona, część skończona.

Nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak bardzo się cieszę. Jestem oszołomiony moim zapałem do pracy i do czytania. Jeżeli ktoś mi wytłumaczy, dlaczego mając 24 lata, zacząłem czytać, to postawię mu piwo.

CZYTANIE NIE BOLI

Zawsze, kiedy brałem książkę do rąk, narzekałem, ile czasu stracę na jej czytanie. Dzisiaj biorąc ją do ręki, zastanawiam się, na którą nastawić budzik, żeby się wyspać. Wersja hardcorowa: ostatnio czytałem, prowadząc auto.

Tutaj powinna pojawić się informacja o tym, ile korzyści niesie ze sobą czytanie. Wiem, że nie macie dużo czasu. Zresztą, napisanie czegoś takiego, zajęłoby mi wieczność (a o to, 739 powodów, dlaczego warto czytać). Nie chcę was zanudzać, więc powiem tylko jedno.

Czuję się genialnie. Świadomie używam niektórych słów, o których istnieniu nie miałem pojęcia. Piszę lżej, spokojniej i składniej. Mniej czasu spędzam przy komputerze, więcej przy papierze (tym toaletowym także, czytanie w kiblu jest genialne). Lepiej zasypiam.

A tutaj powinno znaleźć się podsumowanie. Nie będzie go, zapytam was tylko: warto?

Wcześniej nie czytałem, dzisiaj chciałbym znać tytuł ostatniej w świecie książki.

Ciao,