Byłem zastraszany (I was bullied)

2

Co czuje człowiek, który właśnie dostał w twarz?

– Nie wiem.

Tak odpowie 95% ludzi, których znasz. Mimo że wielu z nich gra twardzieli, mówią, że każdego poskładaliby na łopatki, tak naprawdę nikt nie wie, jak to jest dostać w mordę.

Ja niestety wiem. Podczas swojego dzikiego dzieciństwa dostałem w mordę, dwukrotnie. Drugi raz był wymuszony, bo starałem się zagrać takiego twardziela (którym wtedy nie byłem).

Przypadkowy chłopak zapytał mnie:

Masz jakiś problem?

Nie muszę chyba mówić, jaka była moja odpowiedź.

Tak, mam.

Nagle z krzaków wyszło 6 osób na czele z bossem. Gość z wyuzdanym ego podchodził do nas (było nas trzech) i pytał:

Czy ty miałeś jakiś problem?

Znajomi odpowiadali negatywnie. Jednak kiedy przyszła moja kolej, odpowiedziałem twierdząco. W tym momencie nie wiem, czy znalazłem się w jakimś tunelu czasoprzestrzennym, czy po prostu umarłem. Jedyne co widziałem to gwiazdki. Po paru sekundach ogarnąłem się (nie upadłem, byłem przecież „twardzielem”), wymieniliśmy się zabójczymi spojrzeniami i odeszliśmy z miejsca zbrodni.

Po paru latach dowiedziałem się, całkiem przypadkiem, że mężczyzna, który mnie wtedy uderzył, popełnił samobójstwo, powiesił się na klamce od drzwi w swojej łazience. Podobno zrobił to, bo był zadłużony u swoich dilerów. Szkoda chłopaka, bo jakiś czas po nieprzyjemnym zajściu zakumplowaliśmy się.

Byłem zastraszany
Main story

Straciłem trzy lata swojego życia na niepotrzebne przepychanki słowne, fizyczne. Jednak wszystko to, co zdarzyło się w gimnazjum, wspominam dziś z uśmiechem na twarzy. Nauczyłem się tego, czym jest prawdziwa przyjaźń. Wiedziałem, że osoba, która przyjmuje za mnie cios, która staje w mojej obronie, musi mnie naprawdę lubić. Tak było z moim przyjacielem, który w tamtych chwilach był moją tarczą.

Może niepotrzebnie użyłem słowa „straciłem”. Na pewno był to ciężki czas dla młodego „ja”, lecz teraz potrafię dostrzec w tych najgorszych chwilach, dobre momenty. No i najważniejsze, wspomnienia, nawet złe, zostaną ze mną do końca. Jedyne, co mogę teraz zrobić to wyciągnąć wnioski i pruć dalej przez życie, bo co mam do stracenia?

Oprócz twardziela (pasywnego), którego grałem podczas drugiego mordobicia, zwykle byłem: biednym, smutnym i samotnym chłopaczkiem. Przynajmniej tak się czułem, kiedy stałem sam na sam w starciu z innym twardzielem (tym aktywnym).

Pamiętam, byłem w szkole z gitarą i plecakiem. Niestety „ktoś” zabrał mi plecak i rzucił go do łazienki. Pilnował go, jakby to był największy skarb na świecie. Gitarę udało mi się zabrać ze sobą. Tego dnia brałem udział w konkursie matematycznym. Trafiłem do stołówki (gdzie siedziała reszta uczniów), zająłem swoje miejsce, pożyczyłem długopis, ekierkę, ołówek i czekałem.

Parę minut przed rozpoczęciem „egzaminu” na salę wszedł on. Wtedy wydawał się wielki jak ork. Dzisiaj pewnie jesteśmy tego samego wzrostu. Wyhaczył mnie wzrokiem wśród reszty uczniów. Podszedł pewnym jak śnieg w zimę krokiem. Zapytał mnie, czy nie szukam jakiegoś problemu i uderzył mnie w twarz. Powiedział mi również, że nie znam miasta i jakby chciał, to wybiłby mi wszystkie zęby. Zastanawiam się, czemu tego nie zrobił? Czy jego (kolejne) wyuzdane ego na to nie pozwoliło, czy jednak szkolne mury przestraszyły go i zostawił biednego chłopaka samego ze swoimi myślami? Po całym zajściu i konkursie poszedłem do łazienki. Skarb leżał w tym samym miejscu. Wziąłem plecak i wróciłem na zajęcia. Tego dnia miałem spokój.

Co dalej?

Było kilka takich sytuacji. Niestety moja klasa miała łączony wf z klasą chłopaka, który się uwziął na mnie. Bardzo często dochodziło do drobnych przepychanek w szatni. Podczas jednej mój przyjaciel oberwał w twarz. Na samej sali gimnastycznej wcale nie było lepiej. Kopanie podczas gry, krzyczenie z ławki itp.

Zapytacie: czemu nie zgłosiłem tego do wychowawcy?

Bałem się. Po prostu się bałem. Wiedziałem, że takie zgłoszenie niczego nie załatwi. Z drugiej strony, gdybym zawiadomił wychowawcę, nauczyciela, dyrektora, co mogło się stać? Dostałby naganę, uczniowie nie przyznaliby się do tego, co widzieli i sprawa zakończyłaby się szybciej niż się rozpoczęła. Następnego dnia byłoby gorzej. Po prostu trwałem i czekałem.

Przełom był w drugiej gimnazjum, chłopak, który mnie zastraszał miał wypadek. Dzisiaj mogę powiedzieć tylko, szkoda gościa. Po paru tygodniach wrócił do szkoły o kulach. Z twardziela zamienił się w zwykłego ucznia. Później w trzeciej gimnazjum ja złamałem rękę i miałem spokój. Od tamtego czasu nie spotkaliśmy się ani razu. Nawet przypadkiem.

Wiecie co jest najlepsze w tym wszystkim? Nawet jeśli byłem zastraszany, dostałem po twarzy, to dobrze, że tak się stało. Dzięki takim sytuacjom wiem, że jestem silny i mogę dużo znieść (bez uszczerbku na swoim zdrowiu psychicznym). Teraz wiem, jak reagować na ulicy na takie sytuacje, kiedy ktoś kogoś zaczepia bezpodstawnie. Wiem, jaką wiedzę będę przekazywał swoim dzieciom i wiem, że to, co usłyszą, przyda im się w życiu.

Ciao,

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Książki - porównaj na Ceneo.pl

Nowe historie

DLACZEGO LUDZIE KOCHAJĄ SOCIAL MEDIA?
BYŁEM ZASTRASZANY (I WAS BULLIED)
PO BEZDROŻACH KUBY | #2 KUBA Z PERSPEKTYWY ROWERU
O ŁAPACZU SNÓW – HISTORIA PRAWDZIWA
PATRONITE I MOJA PRZYSZŁOŚĆ W AUDIO
PO BEZDROŻACH KUBY | #1
DLACZEGO ODSZEDŁEŚ OD KOŚCIOŁA?
NAPISAŁEM MATURĘ, JESTEM NAJLEPSZY
MĘŻCZYZNA W CIĄŻY