Alfabet szczęśliwego życia – B jak bieganie

Bieganie

Kto ostatnio przebiegł 400 metrów? Ręka do góry!

Nie liczę sprintu do Biedronki po czteropak ulubionego piwa. Nie liczę ostatniej prostej do przystanku autobusowego, z którego odjeżdża właśnie wasz numer. Nie liczę również wyścigu do pokoju, w którym znajduje się komputer, z młodszym bratem (siostrą). Mam na myśli trucht, bieg w ubraniu przeznaczonym do takiej aktywności fizycznej.

Ktokolwiek? Jest tutaj ktoś?

Czyli chujowo.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się: Co nam daje sport?. Oprócz licznych urazów, złamań, nadciągnięć? Daje nam fun, poprawia nasze zdrowie, kondycję i wpływa pozytywnie na nasz nastrój. A wiecie, ile czasu potrzebujemy, by minimalna dawka endorfin przedostała się do naszego krwiobiegu? Uważajcie, bo od samego czytania możecie się spocić.

(Teoretycznie) 30 minut. Ale zacznijmy od samego początku.

CZYM JEST ENDORFINA?

Wytłumaczę to łopatologicznie, będzie łatwiej.

Endorfina jest włącznikiem (hormonem). Wywołuje dobre samopoczucie, zadowolenie, szczęście. Działa jednak wolno, prawie jak żarówki energooszczędne (mówimy stricte o bieganiu). Dopiero po jakimś czasie się nagrzewają i świecą jasnym, maksymalnym światłem. Ile razy słyszałem to, że nie mogę gasić nocnej lampki zaraz po jej zapaleniu: Piotrek! To jest żarówka energooszczędna! Daj jej się nagrzać!

Endorfiny są produkowane tutaj, na górze, w przysadce mózgowej. Działają jak naturalny środek uspokajający albo przeciwbólowy. Hormony te są w dużej mierze odpowiedzialne za stan euforii biegacza. W przeciwieństwie do krótkich, acz intensywnych ćwiczeń fizycznych, powodują zwiększoną produkcję endorfin. Dlatego mówi się o euforii biegacza, nie sztangisty.

Moment, w którym poczuje się euforię podczas biegania, jest dość indywidualny. Niektórzy mogą odczuć ją już po kilkunastu minutach. Innym zajmie to dłużej.

JAKIE POZYTYWY PŁYNĄ Z ENDORFIN?
  • wzmocnienie układu odpornościowego
  • uśmierzenie bólu
  • redukcja stresu
  • spowolnienie procesu starzenia się

Pozytywów jest o wiele więcej, podałem wam tylko te najbardziej znaczące. Jednak dzisiaj, nie zajmujemy się resztą.

Endorfiny nie zawsze są produkowane podczas uprawiania sportu, biegania. Kiedy uprawiamy seks, także się wydzielają, i to w dużej ilości. Podczas napadów niekontrolowanego śmiechu, porodu czy walki. Podczas medytacji i na sam koniec, informacja dla wszystkich fanów słodkości, podczas jedzenia czekolady. Już wiem, dlaczego kobiety wpierdzielają swój ukochany przysmak podczas okresu. Teraz wystarczy dowiedzieć się, dlaczego zamawiają chińskie jedzenie.

Ale koniec tej dygresji.

ALFABET SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA

Alfabet szczęśliwego życia cieszy się tym, że na każdym kolejnym spotkaniu omawiamy co innego. Może i dzisiaj w tytule znajduje się słowo “bieganie”, ale nie wolno nam się zatrzymywać tylko przy tym (podczas drogi do szczęśliwego “ja”). Liter mogłem użyć o wiele więcej, odnośnie do tego tematu.

Czy to:

  • seks
  • sport
  • endorfiny
  • ruch

Każda pasuje, ale tak naprawdę, chodzi mi tylko o jedno, o to, o czym cały czas mówię: O aktywność fizyczną.

Pamiętam te czasy, kiedy byłem jeszcze małym pyrtkiem, smrodem, który spędzał dnie i wieczory na dworze. Całe godziny biegało się z kijami w rękach, grało w chowanego, kopało piłkę. Później, jako większy śmierdziel, który grał w kosza, biegał dookoła jeziora, uprawiał jogging.

Teraz? Jako po prostu śmierdziel, nie robię nic, co by pomogło mojemu organizmowi w utrzymaniu zdrowej, atletycznej sylwetki. Nawet moja ukochana wspomniała jakiś czas temu, że urósł mi brzuch. Mimo że waga się nie zmieniła, to tutaj, na dole, coś się zaczęło dziać (i to coś niefajnego). Nie wiem, czy to pierwszy element układanki, na której końcu jest piwny brzuszek, ale wolę do tego nie dochodzić. Nigdy. Dlatego robię (staram się robić), co tylko w mojej mocy, żeby się ruszać. Nie chodzi tylko o bieganie czy truchtanie. Nawet zwykły, ale szybki chód pomoże obudzić organizm.

Może to niewiele, co aktualnie (zimą) możecie zrobić, ale na obecną chwilę musi wystarczyć. Spróbujcie nie tylko spoglądać na sklepy, które mijacie podczas spaceru ze swoją ukochaną czy ukochanym. Zacznijcie skupiać się na rytmie chodzenia, na płynnym, szybkim chodzie. Mogę wam obiecać, że po kilkunastu dniach (może paru tygodniach), nabierzecie takiej wprawy, że nawet sam Robert Korzeniowski was nie dogoni. Utrzymacie lepszą kondycję i wasze samopoczucie na pewno się poprawi.

Życzę wszystkim powodzenia i udanych “endorficznych” połowów.

Ciao,