Wszyscy potrzebujemy bliskości

1 września 2017

Zapowiadał się piękny wieczór. Tego dnia było cieplej niż zazwyczaj w najzimniejszą porę roku. Rękawiczki zostawiłem w mieszkaniu. Brak śniegu, trochę błota, nim nie będziemy się rzucać. Czapka, szalik, pomadka na usta, żeby jakoś wyglądać podczas takiej aury i wyruszam. Byłem spóźniony, cholernie spóźniony. Z bloku do przystanku dzielił mnie kilometr. Musiałem biec, inaczej bym nie zdążył. Wiedziałem, że trasa autobusem nie jest krótka, więc będę miał czas na odpoczynek, złapanie oddechu.

Nigdy tak szybko nie biegłem. Wyglądałem jak struś pędziwiatr uciekający przed kojotem. Dobiegając do przystanku, kątem oka zauważyłem autobus dojeżdżający do zatoczki. Jestem idealnie. Wsiadłem. Znalazłem jedno wolne miejsce. Musiałem przeprosić starszą kobietę, która trzymała na nim swoje zakupy. Jej wzrok, Bazyliszek. Prawie padłem ze strachu. Przeszedłem obok niej i usiadłem. Założyłem słuchawki i zacząłem oglądać mijający mnie świat, ludzi wiecznie się gdzieś spieszących – dzisiaj, sam do nich należę. Zabawnie musiało to wyglądać.

Wszystko wziąłem? Telefon – jest. Portfel – jest. Paczka papierosów – nie ma, trudno, wytrzymam. Kwiaty? Cholera. Kwiaty, zapomniałem.

– Poradzę sobie. – pomyślałem.

Kilka minut od mojego ostatniego przystanku jest mała kwiaciarnia. Kupię różę. Ta róża będzie piękna, na pewno jej się spodoba.

Wysiadłem z pojazdu i szybkim krokiem udałem się po zapomniany przedmiot.

– Poproszę, o tę różę. – wskazując palcem na czerwoną piękność.

– To będzie 20 złotych, zapakować w papier?

– Oczywiście… – odpowiedziałem, gorzko przełykając ślinę. Chyba nie zbiednieję.

Teraz już byłem gotowy. Zwarty i gotowy. Wyjąłem telefon, bo przecież nikt zegarków już nie nosi. Miałem jeszcze pięć minut. Dam radę, w ogóle się nie stresuję. Jeszcze raz założyłem słuchawki na głowę i zacząłem iść w stronę kawiarni, w której byłem z nią umówiony.

Dziewczyna, której tak naprawdę dobrze nie znałem. Widzieliśmy się raz. Było to kilka tygodni temu. Ze względu na moją pracę nie mam możliwości zabierania jej częściej w takie miejsce, niestety. Robiłbym to ciągle. Wiecie, jaka jest? Idealna, mimo że ideały nie istnieją. Dla mnie jest idealna. Nie ma lepszej. Nie wierzę w to, że znalazłbym lepszą. Czy się zakochałem? Bardzo możliwe. Nie było mi dane poznanie tego uczucia. Poza tym nikt mi nie zdoła wytłumaczyć, czym jest zakochanie się. To jest ciężkie do zrobienia.

Pamiętam, że na pierwszym spotkaniu przyszła w czarnym płaszczu. Czarne, wysokie kozaki dodawały jej uroku. Rozpuszczone włosy. Jej wielkie, niebieskie oczy oślepiły mnie wtedy. Pierwszy wyraz, który padł z moich ust, był tak niewyraźny, że nie potrafiła go zrozumieć. Jedno głupie cześć musiałem powtarzać trzy razy. Najpierw dwa w głowie, później głęboki oddech i ostatni trzeci raz do niej. Zrozumiała, odpowiedziała tym samym. Uśmiechnęła się. Moje nogi zwariowały. Mieliśmy iść na spacer, ja nie mogłem. Moje bezwładne, biedne nogi nie chciały się poruszyć. Tkwiłem w jednym miejscu przez kolejną minutę, zdziwiła się. Kolejne głębokie oddechy, dałem radę, ruszyłem w podróż w nieznane.

Powiedziałem sobie, że dzisiaj będzie lepiej. Będę spokojniejszy. Przecież nie może być tak źle. Już byłem pod kawiarnią. Zdjąłem słuchawki, wszedłem do środka. Już na mnie czekała. Niestety, była tu wcześniej. Grzecznie przeprosiłem za lekkie spóźnienie i wręczyłem jej różę. Szczerze podziękowała, wstała, pocałowała mnie w policzek i usiadła. Uśmiechnąłem się, również usiadłem. Po jednej kawie i ciastko. Zaczęliśmy rozmawiać.

Mówiła, dość długo. Cały czas słuchałem. Miałem wrażenie, że mógłbym tak w nieskończoność. Moje serce biło jak szalone. Pierwszy raz w życiu czułem się jak w siódmym niebie. Motylki w brzuchu to nic przy tym, co ja czułem. Godzinę siedzieliśmy i debatowaliśmy na wszelakie tematy. Poprosiłem o rachunek. Zobaczyłem cenę.

– Nie jest źle, nie zbiednieję. – odpowiedział cichy głos w głowie.

Zapłaciłem, podałem jej płaszcz. Wiecie, że założyła go po raz drugi? Wyszliśmy na dwór.

– Chcesz coś zobaczyć?

– Co takiego? – odpowiedziałem.

– Nie zadawaj więcej pytań, chcesz?

– Owszem.

Złapała mnie za rękę i zaczęliśmy biec przed siebie. Może nie jestem wysportowanym gościem, lecz dałem radę. Cały czas była przede mną. Cały czas trzymała mnie za rękę. Jej ciemne włosy powiewały na wietrze. Biegliśmy przez dobre pięć minut. Zatrzymaliśmy się przy małym mostku. Odwróciła się do mnie. Złapała mnie za drugą ręką. Tak, to było to.

– Coś się stało? – zapytała mnie.

– Nic a nic, po prostu cieszę się, że trzymasz mnie za ręce. – uśmiechnąłem się.

– To nic takiego, lepiej spójrz tam.

Wskazała na wieżowiec, który był oddalony od nas o dobre kilka kilometrów. Pogoda dzisiaj jest genialna. Ujrzałem przed sobą całe miasto. Oświetlone małe uliczki, światła samochodów poruszających się po nich. Księżyc też dawał czadu. A wieżowiec? Było na nim serce. Wyobrażacie sobie? Serce. Cholerne serce.

Nigdy nie kochałem, nigdy nie potrafiłem pokochać. Dzisiaj coś się zmieniło. W swoim życiu otwieram nowy rozdział. Na całe szczęście nie będzie miał już jednego autora. Pomoże mi ona. Mówiłem, że jest idealna.

* * *

Historia może krótka, może bezsensowna, ale pokazująca jedną, bardzo ważną rzecz. Bliskość drugiego człowieka jest naprawdę ważna.

Bez względu na to, jak bardzo rozgrzany jest niedopałek, wyjęty z ognia, szybko gaśnie. Bez względu na to, jak bardzo mądry może być człowiek, będąc daleko od swoich bliskich, nigdy nie zdoła zachować swojego ciepła i płomienia swojej miłości.

To nie tyczy się tylko bliskich, rodziny, znajomych i przyjaciół. Gdy człowiek nie może dotknąć, nie może pocałować, nie może złapać za rękę swojej ukochanej osoby, staje się takim niedopałkiem.

Każdy z nas potrzebuje bliskości, czułości. Chociaż niekiedy nie chcemy przyjąć tego do świadomości. Nie każdy chce pokazać przed innymi swoje słabości. Ludzie często uważają to za coś złego, dziwnego i obawiają się reakcji innych osób. Potrzebujemy bliskości bez względu na wiek czy płeć.

Gdy jesteśmy daleko od osoby, którą kochamy, to nawet najpiękniejsze słowa nie zastąpią bliskości. Co z tego, że mamy możliwość porozmawiania przez telefon, pisząc SMS czy też maile. Nic tak nie daje szczęścia, jak mówienie tego prosto w oczy ukochanej osobie.

Bliskość drugiej osoby koloruje nam dni i zapisuje wspomnienia.

Tylko świadomość obecności drugiej osoby pozwala nam przetrwać nawet te najgorsze chwile. Lepiej jednak przeżywać to życie wspólnie, prawda?

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

  • Prawda, bo człowiek nie jest stworzony do życia w pojedynkę :)

    • Niestety, nie wszyscy tak myślą, a błąd.

Scroll Up