Teoria wszystkiego Potrzebujemy tylko jednego równania

10 października 2017

Ostatnio oglądałem cudowny film. Widziałem go już po raz drugi. Zafascynowany postacią Stephena Hawkinga, miałem przyjemność spędzić trochę czasu nad Teorią wszystkiego. Jakbyśmy mieli teraz porównać to, co znajdziecie poniżej i prawdziwą teorię wszystkiego, trochę się zawiedziecie. Są to tematy powiązane ze sobą tylko i wyłącznie nazwą. Żadnej fizyki, czasu raczej tutaj nie znajdziecie. Ale to dobrze dla mnie, bo pomimo tego, że fizykę zdawałem na maturze, i to na poziomie rozszerzonym, to niewiele z niej pamiętam.

Podczas oglądania filmu, kiedy Stephen Hawking ogłaszał swoje niesamowite odkrycie (starał się wtedy o tytuł doktora), dostałem przebłysku. W taki sposób właśnie bloger znajduje tematy na swoje wpisy – niemalże z niczego.

Co byłoby, gdyby teoria wszystkiego dotyczyła naprawdę wszystkiego. Co, gdybyśmy mogli rozwiązać nasze największe, najstraszniejsze i najgorsze problemy? Co, gdyby świat skupiał się tylko na jednym, małym, przyjemnym dla oka równaniu?

CZY TO MOŻLIWE?

Wszyscy raczej skłaniamy się do odpowiedzi – nie. Lecz nie po to tutaj się znaleźliśmy. Naszym celem jest dojście do tego twierdzenia, równania, jak zwał tak zwał. Po co? Będzie łatwiej rozwiązywać wszystkie problemy – będziemy mogli to robić z wielką łatwością.

Żeby odpowiednio zacząć, najpierw powinniśmy się dowiedzieć: czym jest równanie

Równanie musi zawierać zmienną i symbole z ustalonego zbioru. I na chłopski rozum, to co po lewej stronie, ma się równać temu, co po prawej. Tyle nam wystarczy.

Równanie pomagające nam rozwiązać wszystkie problemy musi być proste. Nie może się opierać na zaawansowanej matematyce. Nie może zawierać wielu niewiadomych, zarówno symboli, jak i zmiennych, liczb, czegokolwiek. Ma być idealne. A jeżeli uważacie, że tak się nie da, to pierwszy raz w życiu, tutaj właśnie, stworzymy coś idealnego.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

Od początku. To samo było w filmie: Teoria wszystkiego. Steven Hawking zaczął od samego początku, od istnienia wszechświata. My, zaczniemy prawie tak samo. Za punkt startowy obierzmy sobie początek naszego życia (naszego – w określeniu do każdej jednostki, czyli mojego, twojego, jego itd.).

Nie patrząc na nasz wiek, człowiek w każdym momencie swojego życia spotyka się z wieloma problemami. W tym momencie, czy to nasi rodzice, wtedy, jak się rodziliśmy, czy już jako osoby dorosłe mierzymy się z nimi. Idąc dalej tym tokiem rozumowania, na rozwiązanie problemu potrzebujemy jakiegoś sensownego pomysłu. Już połowa sukcesu za nami. Ale niestety, sam problem i pomysł nie stworzą równania, dzięki któremu będzie lepiej.

Podczas każdej niedogodności, sytuacji, będziemy musieli stawiać wszystkim czoło, będziemy musieli zaakceptować daną sytuację. Jeżeli będziemy ją wypierać – nigdy nie pozbędziemy się problemu i za każdym razem będziemy zamiatać go pod dywan. Lepiej to zabrzmi, kiedy powiem, że będziemy mieć dwie niewiadome w jednym równaniu. Nie rozwiążemy go.

Przykład: Jak pomóc głodującym?

Odpowiedź: Wiemy, że istnieje taki problem i go akceptujemy. Nie wypieramy go w taki sposób, jakby go nie było, dlatego staramy się pomagać na miarę swojego zasięgu.

Mówiąc o akceptacji, rozumiem to w taki sposób, że akceptujemy to, co jest i że problem pozostaje problemem, dopóki człowiek siedzi bezczynnie. Ważne jest to, żeby nigdy nie utożsamiać się z problemem. W tym momencie mamy dwa wyjścia:

  • zrobić pierwszy krok, stawić temu czoła, o ile jest to możliwe,
  • odpuścić,

Co robi odpuszczenie poprzez akceptację? Nie rozwiązuje problemu, proste.

Znacie takie powiedzenie: miej wyjebane, a będzie ci dane? Ono nie działa, sorry. A przynajmniej bardzo rzadko działa.

JEST CZŁOWIEK, JEST PROBLEM, NIE MA CZŁOWIEKA…

Jak to mawiał Józef Stalin: Jest człowiek, jest problem. Nie ma człowieka, nie ma problemu. Z pierwszym wierszem zgodzę się w 100%. Nieważne ile pieniędzy masz na koncie, jakim człowiekiem jesteś, czy dobrym, czy złym, czy idziesz prawidłową ścieżką, czy z niej zbaczasz. Każdy posiada jakiś problem, którego rozwiązać się nie da. Co do drugiego… też prawda. Lecz my, zwykli ludzie, patrzymy na ten cytat trochę inaczej. Pan Stalin trochę narozrabiał i sądząc, po obejrzeniu jego całej kartoteki, miał na myśli to, że jak kogoś zabije, wtedy nie będzie problemu.

WZÓR NA WSZYSTKO

Wracając jednak do naszego tematu. Jak mogliście zauważyć, niektóre słowa w tekście są zabarwione pomarańczowym kolorem. To nie jest przypadek. Dzięki nim będziemy mogli stworzyć równanie, które jest nam tak bardzo potrzebne.

  • problem,
  • pomysł,
  • akceptacja,
  • rozwiązanie,

O rozwiązaniu nie wspominałem. To było jasne. Jeżeli po lewej stronie równania znajdą się: problem, pomysł i akceptacja, to po prawej jego stronie, będzie widniało rozwiązanie.

problem + (pomysł + akceptacja) = rozwiązanie

Jakże proste, jakże banalne, miłe dla oka, nieprawdaż? Tylko tyle wystarczyło do stworzenia ideału. Co teraz? Zapytacie. Nic łatwiejszego. Zacznijcie go używać. Żeby świat był lepszy. Żeby wam było lepiej. Żeby wszystko było prostsze.

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

  • Martina

    Kurcze zdając moje umiejętności matematycznie, równanie dało by błędny wynik ;) Aczkolwiek teoria ciekawa i ostatnia wersja równania inspirująca. Dziękuje za wizytę u mnie :) Pozdrawiam serdecznie

    • Równanie proste i przyjemne, nie powinno przynosić żadnych problemów :)

  • Bardzo ciekawy wpis. :) ogólnie ciekawy blog. pozdrawiam

    • Dziękuję i dziękuję, to uskrzydla. Pozdrawiam! :)

  • Mega ciekawa sprawa! Inspirujący wpis, gratuluję :) Zapiszę sobie to równanie i zobaczymy czy pomoże mi żyć! ;)

    • Bardzo dziękuję! Warto zapisać, oj warto.
      Każdy myśli, że problem to błahostka, zniknie, sam się rozwiążę etc. Bez takiego równania byłoby o wiele ciężej.

  • Paulina

    Teoria jest taka prosta, gorzej tylko używać jej w praktyce. To już znacznie trudniejsze.

    • W każdym przypadku praktyka jest trudniejsza (wyjątkiem może być egzamin na prawo jazdy). Warto jednak rzucić wszystko i podjąć wyzwanie :)

  • Masz rację, bez akceptacji żaden pomysł nie ma szans na całkowite powodzenie.

    • Rzadko się mylę! W każdym przypadku akceptacja powinna być na pierwszym planie.

  • DZIENNIK WOJENNY

    świat nigdy nie będzie lepszy bo nikomu się to nie opłaca, historia świata to historia wojen. I to mega przykre ale tak jest……………………..a odnośnie tego równania / potrzebna jest gwiazdka przy słowie pomysł* …gwiazdka oznacza ryzyko kradzieży lub zawiść. A zawiścią nasz kraj stoi…Przykład ? Ilu znasz ludzi którzy wygrali w totka i się tym pochwalili ? Większość się by bała.

    • Ilu znasz ludzi, którym urodziły się pięcioraczki i tym się pochwalili? Ilu ludzi znasz, którzy kupili sobie nowy model samochodu Tesla? Ilu ludzi znasz, którzy zbudowali dom za 2 mln i napisali o tym na facebooku? Takich rzeczy się nie robi po prostu. Świat zawsze był zazdrosny, zawsze. Jeżeli oczekujesz zmian, to zacznij od siebie. W tym równaniu nie potrzebujemy żadnej gwiazdki.

      • DZIENNIK WOJENNY

        Pięcioraczki to zazwyczaj w tv pokazują:) nowy samochód to tylko w PL jest luksusem – na świecie to coś normalnego że kupujesz sobie nowe auto, a gdzieś tam na świecie jak ktoś wygrał na loterii to sobie zdjęcia robił z czekiem w powiększeniu. hmm jak mi się dziecko urodziło to foty były wszędzie. A 2 miliony to u nas jest dużo a gdzieś na świecie to majątek żaden. Nadal uważam że nasz kraj jest mega zawistny. fajnie to śpiewa jeden zespół „żyję w kraju w którym każdy chce mnie zrobić w chu….a”

        • Wszystkie pięcioraczki pokazują w telewizji? Ok.
          Nowy samochód w Polsce to luksus? Od czterech lat mieszkam w Warszawie – to normalka.
          2 miliony dużo? Jeżeli buduje się dom ZA dwa miliony to nie rzucasz całej kwoty na stół tylko robisz to w małych lub większych krokach. Chodzi o efekt końcowy.
          Zawiść? Dla mnie to czysty stereotyp. Jeżeli mówimy o malkontentach – to owszem, tacy jesteśmy, ale może nie do końca zawistni.

          • DZIENNIK WOJENNY

            Nowy samochód to normalka:)

  • A ja lubię powtarzać „problemem nie jest problem, problemem jest Twoje podejście do problemu”. ;)

    • Tego nigdy nie słyszałem, a powinienem! Bo jestem wielkim fanem Piratów z Karaibów! :(
      Zdanie też warte zapamiętania, jak nic trafi do mojego zeszytu złotych myśli :)

      • Powtarzam ten tekst swoim uczniom i za nic nie mogą pojąc jego logiki. ;)

Scroll Up