Świat jest placem zabaw

27 października 2017

Czy kiedykolwiek bawiliście się na placu zabaw? Ba, głupie pytanie. Jako dzieci spędzaliśmy tam całe dnie – o ile nie mieliśmy jakiejś kary. Spróbujcie poczuć to jeszcze raz. Cały dzień siedzisz w szkole, nieważne, czy to była podstawówka, czy jeszcze przed. Wracasz do domu, brudny, głodny i zmęczony. Mama stara się usilnie wmusić w ciebie obiad, który zazwyczaj wygląda tak samo: parę ziemniaków, schabowy i mizeria. Zaczynają się krzyki, że nie jest się głodnym itp. Po dwóch godzinach spędzonych nad talerzem zupy (bo schabowy był „be”) nadchodzi ten moment: Piotrek, idź się pobawić. Zasmarkany, smutny Piotrek w ciągu sekundy zamieniał się w uśmiechniętego, pełnego energii chłopaka. Wystarczyło tak niewiele, żeby mnie uszczęśliwić.

Co mogłem robić? Rzucałem wszystko, co mogłem. Nawet lekcji nie odrabiałem. Przebierałem się i wybiegałem na dwór. Pierwszy przystanek, mój przyjaciel. Zawsze wszystko od niego się zaczynało. Kiedy on nie mógł wyjść na zewnątrz, zabawa nie mogła się odbyć. To akurat zdarzało się bardzo rzadko, zważywszy na fakt, że chodziliśmy do tej samej szkoły, do tej samej klasy i siedzieliśmy zawsze w tej samej ławce, razem. Zazwyczaj takie rzeczy załatwiało się na przerwach w szkole: To co? Dzisiaj po obiedzie idziemy pograć w piłkę? – JASNE! Problem z głowy.

Na dworze spędzaliśmy połowę dnia. Wracałem prawie jak ze szkoły: brudny i zmęczony. Głodny już nie, bo przecież przed wyjściem wciągnąłem zupę. I tak w kółko. Moje dzieciństwo byłe nudne – patrząc na to z perspektywy dzisiejszego dnia. Sen, szkoła, zabawa, sen. Jedyną rzeczą, która przynosiła mi spełnienie i szczęście, był punkt: zabawa. Czy to dziwne? Raczej nie, jeżeli ma się kilkanaście lat na karku.

JAK JEST DZISIAJ?

Zacząłem się zastanawiać czy dzisiaj jest inaczej. Tak naprawdę coś się zmieniło? Może trochę, bo zamiast punktów zabawa i szkoła znalazły się punkty praca i hobby. Reszta się zgadza, nieprawdaż? Powiem jeszcze więcej, zazwyczaj dorosłym – nam – ciężko wrzucić do swojego dziennego grafiku punktu hobby i zostajemy z niczym. Śpimy, pracujemy, jemy, śpimy i tak w kółko. Co za monotonia…

CZY MOŻNA BAWIĆ SIĘ W NIESKOŃCZONOŚĆ?

Krótko i na temat, można. Dla nas zabawą będzie właśnie hobby, zainteresowania, które MUSZĄ mieć swoje miejsce w naszych życiach. Trzeba znaleźć odpowiedni balans między pracą a czasem wolnym. A jeżeli znajdujesz czas wolny w trakcie pracy, jesteś prawie u celu. Mój przypadek genialnie to opisuje. Dzisiaj pojawiłem się u siebie w pracy. Ze względu na mały ruch, mam więcej czasu wolnego niż zazwyczaj. Oprócz usadowienia swojej zgrabnej pupci na parterze lokalu znalazłem czas na wygłupy z jedną z pracownic. Rzucanie papierkami jest genialne, uwierzcie mi!

A GDYBY TAK POTRAKTOWAĆ ŻYCIE JAKO ZABAWĘ?

Istnieje taki cytat, powiedzenie w sumie:

Nie traktuj życia zbyt poważnie i tak nie wyjdziesz z niego żywy.

Bardzo często zbyt poważnie podchodzimy do tego wszystkiego, co się wokół nas dzieje. Przykład? Wylejemy mleko na dywan – awantura, przypalimy jajecznicę z samego rana – to będzie na pewno tragiczny dzień, dziecko zepsuje zabawkę – awantura i płacz malucha. A co by się działo, gdybyśmy zaprosili do naszego życia trochę luzu?

Nie traktujmy siebie zbyt poważnie, bo po co? Nie traktujmy swoich porażek zbyt poważnie. Podchodząc do różnych spraw, warto się zastanowić, co najgorszego może się przydarzyć. Być może ta sytuacja, będzie naszym największym sprawdzianem? Później będziemy tylko wiedzieć, jak się zachować, kiedy do naszej głowy będą napływały negatywne myśli. Jeśli coś się nie uda, to co? Jasne, możemy dostąpić jakichś złych konsekwencji, ale ostatecznie, za 10, 15 lat nie będziemy pamiętać o takich przeżyciach, więc… czy warto się przejmować?

Jeżeli chcesz nabrać dystansu, pomyśl, jak to wydarzenie będzie wyglądać z perspektywy lat pięciu, a może piętnastu. Jakie będzie to wyglądało, kiedy będziesz staruszkiem/staruszką?

Nie traktowanie siebie i życia zbyt poważnie to więcej radości z każdego kolejnego dnia. To przyzwolenie na niedoskonałość. To wolność i lekkość. Bawmy się życiem zawsze i wszędzie. Ono i tak przeminie, więc miech przemija w większej radości. Jedyne, co możemy traktować poważnie to nasze zdrowie. Bawmy się tak, żeby nie zaszkodzić innym.

Na to, by cieszyć się życiem i być szczęśliwym nigdy nie jest za późno.

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

  • elunia

    Życie to nie zabawa, stety… niestety… Jak ma się te parę dziesiątek lat człowiek to dopiero rozumie. Życie ma wtedy większą wartość i bardziej się go docenia. A zwłaszcza jak odejdzie ktoś kto był dla nas bardzo ważny. Ale radość, tak radość w życiu jest nieoceniona, łatwiej nam wtedy przejść przez ten „ziemski padół” :-)…

    • Mówi się, że „młodość musi się wyszaleć, a starość wypierdzieć”. Dzieci swoich rodziców i tak będą popełniały błędy w młodości – mimo że rodzice zawsze ich upominają, uspokajają i uczą, jak tego, tamtego nie robić.
      Powinniśmy jednak z lekkim przymrużeniem oka podchodzić do wszelkich porażek, niedoskonałości i smutków. Po co marnować czas na łzy, jeżeli można się uśmiechać i bawić (nawet jak jest źle)?

Scroll Up