Przyjaźń do końca życia

13 października 2017

Ostatnio poruszałem temat dotyczący liczby znajomych. Pomagałem wam robić porządki na liście znajomych na Facebooku. Dzisiaj za to, chciałem nieco rozwinąć ten temat. Tym razem skupię się na liczbie przyjaciół, na tym, dlaczego z upływem lat, liczba ta, dość drastycznie maleje. Tak naprawdę znajomych można mieć wielu, lecz co z tymi drugimi? Kim oni są? Jakie zadanie pełnią w naszym życiu?

KIM ONI SĄ?

Żeby lepiej to wytłumaczyć, sięgnąłem po akrostych. Prosty, ale który wywoła na waszych twarzach uśmiech.

Pomaga w trudnych sytuacjach.

Rozumie każdy nasz błąd.

Zatroszczy się o nas w potrzebie.

Yyyy nie zamieniłby nas na nikogo innego.

Jest z nami w dobrych i złych chwilach.

Akceptuje nas takich, jakimi jesteśmy.

Cieszy się z naszych sukcesów.

Ingeruje w nasze życie, gdy się staczamy.

Eliminuje wszelkie powody naszego smutku.

Lubi spędzać z nami czas.

Wydaje mi się, że to wystarczy. Praktycznie wszystko, co jest potrzebne do stworzenia przyjaciela.

DZIECIAKI I ZABAWY

Zacząłbym od samego początku, od naszego dzieciństwa. Jestem jednym z ostatnich roczników, które wolny czas i prawie całe wakacje spędzał na dworze, na zewnątrz, bawiąc się, biegając za piłką, grając w różne dziwne, wymyślone gry. Było cudownie. Dzisiaj patrząc na to, co się dzieje, ręce opadają. No, może jedynym plusem jest gra Pokemon GO, która zachęca młodych do wyjścia z domów, lecz to i tak za mało. Nieważne. Bawiąc się na zewnątrz, zazwyczaj trzymaliśmy się w jednej kupce znajomych. Świetnie się czuliśmy i tak naprawdę nie potrzebowaliśmy nikogo innego, nikogo więcej. Zawsze to było idealne połączenie tęgich głów i wybryków, których nikt nie potrafił sobie wyobrazić. Byliśmy nie tylko dobrymi kolegami, ale cała nasza grupa była przyjaciółmi, bez których nie wyobrażaliśmy sobie życia. Do czasu.

MNIEJ CZASU, WIĘCEJ OBOWIĄZKÓW

Idźmy dalej, trzeba dokończyć tę historię. Powiedzmy, że przez podstawówkę, gimnazjum i liceum przebrnęliśmy z paczką, która co jakiś czas się zmniejszała. Wiadomo, przechodzimy do innych szkół, dorastamy, człowiek cały czas się zmienia. Dotrwaliśmy do szkoły wyższej, w końcu nasze marzenia się spełniły i poszliśmy na studia. Z naszej grupy zostało parę osób, które jakimś trafem znalazły się w tej samej miejscowości. Z jedną nawet wynajmujesz mieszkanie, cud się stał. Reszta rozeszła się po całym kraju, słuch po nich zaginął, nie utrzymujemy już żadnego kontaktu. Na studiach, mamy nieco mniej czasu i więcej obowiązków, więc spotkań towarzyskich nie ma już tak wiele. Niestety. Coraz więcej godzin spędzamy nad książkami, musimy się wreszcie uczyć. Zostałeś ty i twój jedyny przyjaciel, z którym mieszkasz. Grupa się rozpadła.

* * *

Szczerze mówiąc, mimo tego, że historia ta jest wyssana z palca, może być bardzo prawdopodobna. Ostatnio sam to zauważyłem. Z czystej ciekawości, zacząłem zastanawiać się ilu moich znajomych czy też przyjaciół zaproszę na ślub i wesele w przyszłości. Przyjaciół? Trzech. Znajomych? Dobrych znajomych? Może kilkunastu, może kilku.
Czy tak musiało być? Owszem. To jest nieuniknione zjawisko. Podobno co 7 lat tracimy nawet połowę naszych obecnych przyjaciół.

Wielu socjologów zakłada, że nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej indywidualistyczne i dlatego możemy mówić o takich strasznych spadkach. Jeżeli twój aktualny przyjaciel wyjedzie do innego miasta, zmieni się jego charakter, będzie ci nadal odpowiadał, nadal będziecie się często widywać? Wydaje mi się jednak, że nie.
Gdy mówimy o przyjaciołach, przypominają mi się słowa wypowiedziane przez Arystotelesa. Brzmią one tak:
Mieć wielu przy­jaciół, to nie mieć żadnego.

Kiedy nasze życie biegnie do przodu, starzejemy się, ilość zamienia się w jakość. W miejscu wielu dobrych zostaje kilku najbardziej wartościowych. Dlatego nie warto się przejmować traceniem przyjaciół. To są następstwa dojrzewania, zmieniania poglądów, stabilizacji osobowości i podejmowania innych decyzji.

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

Scroll Up