Porozmawiajmy chwilę o tym, co czujemy

31 maja 2017
Uczucia

Na samym wstępie chciałbym tylko wspomnieć, że nie, to nie jest kolejny tekst o miłości, zauroczeniu, zakochaniu się – pośrednio. Pisząc tyle razy o tym uczuciu, być może część z was przyzwyczaiła się do czegoś takiego. Niestety, tym razem miłość ograniczymy do minimum.

Za każdym razem jak siadam do kolejnych tematów – mimo że w ostatnim czasie nie było ich w ogóle – robię mały research. To jest standard. Warto jest coś doczytać, czegoś ciekawego, nowego się dowiedzieć. Przecież każdy chociaż raz chciałby zabłysnąć swoją wiedzą, swoimi informacjami. No właśnie, ja robię to samo. Oprócz szukania, przygotowuję się także mentalnie. Nie potrafię usiąść i od razu pisać, to byłoby może i prawdziwe, ale jak dla mnie zbyt proste. Wolę zastanowić się parę razy nad danym słowem, nad zdaniem, które chcę wam przekazać. Robię to po to, żeby nie popełniać jakichś znaczących błędów.

Zaczynając ten tekst, zrobiłem dokładnie to samo. Wpisałem parę słów w Google i zacząłem węszyć, prawie jak lis. Ku mojemu zdziwieniu, większość stron, które znajdowałem, większość tematów, które czytałem, zaczynało się słowami: jak rozmawiać z mężczyzną o uczuciach? Wypełniało mnie wielkie zdziwienie podczas czytania niektórych tekstów. Dlaczego wszyscy ludzie w taki sposób postrzegają mężczyzn? Zero uczuć, zero emocji? Czysta siła, moc do działania itd.? Co to ma być do cholery jasnej?

KOBIECA FORMA

Czytałem kiedyś esej pewnego argentyńskiego dziennikarza, który napisał, że: nie istnieje jedna (kobieca) forma okazywania uczuć i mężczyźni powinni pozwolić sobie na wyrażanie smutku, słabości czy zdenerwowania na swój własny sposób. Cierpią oni na brak uczuciowej ekspresyjności, co zatruwa im duszę. To nie emocje mają płeć, lecz sposób ich okazywania.

Przyszły takie, a nie inne czasy. Mężczyznom narzucono poglądy na temat bycia sobą i bardzo szybko nauczyło ich to, że dozwolone są tylko niektóre uczucia. Tylko te, które uznawane są za męskie, takie jak: agresja, chęć rywalizacji, odwaga, poczucie humoru, posiadanie kontroli. Poczucie słabości, niepewność, lęk, wrażliwość, czułość, współczucie i zmysłowość dozwolone są społecznie tylko i wyłącznie kobietom. Więc ja się pytam: Jakim prawem? Sinay uważa – idąc dalej – że bliskie relacje i intymność sprawiają mężczyznom trudność. Podobno kobiety cały czas narzekają na to, że mężczyźni nigdy nie okazują uczuć, nie są czuli, delikatni, wylewni, nie potrafią rozmawiać o uczuciach, nie potrafią wyrazić tego, co aktualnie czują. Nie zawsze tak jest.

CO CI JEST?

Zagłębiałem się jeszcze dalej. Okazuje się, że podobno podczas rozmów dotyczących uczuć, mężczyzn najbardziej przytłacza jedno pytanie: Co ci jest? W tym momencie wstałem z fotela, podszedłem do najbliższego lustra, które znajdowało się w mojej łazience, stanąłem przed nim i zapytałem się wprost: Co ci jest? Podobno mężczyzna w swoim mózgu ma pudełka, w których trzyma wszystkie tematy – oddzielnie. Jeżeli chce rozmawiać o czymś, to zagląda tylko i wyłącznie do pudełka, w którym znajduje się ów temat. U mnie wygląda to trochę inaczej. Po pytaniu, które sobie zadałem, w głowie zaczął się sztorm. Myśli, jak fale, uderzały we mnie z wielką siłą, lecz nie wygasały, tylko płynęły dalej. W pewnym momencie po prostu otworzyłem usta i odpowiedziałem na to pytanie. Dobrze, że nie było wtedy nikogo w domu, zazwyczaj mówię do siebie, jak jestem sam – zapamiętajcie to. Lepiej tego nie robić w miejscach publicznych.

JESTEM RODZYNKIEM?

Ktoś bardzo dla mnie ważny powiedział kiedyś, że jestem bardzo emocjonalnym i uczuciowym gościem. Usłyszałem także, że jestem jednym z rodzynków, którzy będą nieułomnymi emocjonalnie inżynierami, że jestem osobą znającą podstawy komunikacji. To jest niestety i stety prawda. Bardzo często odbierałem to jako wadę. Dlaczego? W dzisiejszych czasach, kiedy każdy prze do przodu, gdzie liczy się tylko i wyłącznie kariera, jakieś wewnętrzne pożądania, pieniądze i samouwielbienie, ciężko ludziom wyrażać emocje, a jeżeli mówimy o skrajności – w przypadku mężczyzn – przypuśćmy o płaczu, mówimy o dziesiątkach.

Kiedy mężczyzna zada sobie pytanie: Kiedy ostatnio płakałem? Zacznie zastanawiać się, czy to było na pogrzebie, czy wtedy, kiedy coś wpadło mu w oko. Kiedy ja zaczynam odpowiadać na to pytanie, odpowiedź jest o wiele inna: Wczoraj, słuchając muzyki, która sprawiała, że na mojej skórze zaczęła pojawiać się gęsia skórka. Przedwczoraj, kiedy usłyszałem, że jestem dla kogoś ważny. Parę dni temu, wtedy, kiedy oglądałem niesamowity film, wprawiający moje uczucia w niezłe wariactwo. To jest normalne.

NORMALNOŚĆ WEDŁUG OGÓŁU

W takich czasach, kiedy mężczyźni zapominają o czymś takim, ciężko się odnaleźć, serio. Dla mnie jest to normalne, dla innych nie – dla społeczeństwa. Dla innych ja jestem nienormalny. Idąc dalej, czasami wolę stać się normalny dla innych, tylko po to, żeby mieć spokój i tłumię w sobie wszystko. Nie powinienem tak robić, wiem o tym, ale czasami to jest jedyna droga, droga do świętego spokoju.

Nie boję się pytania: Co ci jest? Boję się odpowiedzi. Wtedy, kiedy zaczynam opowiadać o swoich uczuciach, ludzie zazwyczaj zaczynają się dziwić i po prostu mnie nie rozumieją, i nigdy nie przypuszczali, że ktoś taki może istnieć w dzisiejszym świecie. Odbierają to za wadę, bo przecież… komu dzisiaj potrzebne są uczucia? Sam John Marsden powiedział: Komu są potrzebne uczucia? Czasami, kiedy czujesz miłość albo szczęście, uznajesz je za dar. Innym razem są jak przekleństwo.

Odpowiadając na to pytanie, uczucia potrzebne są każdemu, bez wyjątków. Nieważne czy należymy do płci pięknej, czy nie. Pamiętajmy, że nie ma uczuć złych i dobrych. Wszystkie są ważne i potrzebne, abyśmy mogli optymalnie i bezpiecznie funkcjonować. Nie warto iść za tłumem, który zapomina, co czuje. Warto akceptować wszystkie stany emocjonalne. Oczywiście, pewne działania pod ich wpływem powinniśmy ograniczać, ale bez przesady.

Tylko nieliczni ludzie nie posiadają emocji. To psychopaci, dla których liczy się ich własny zysk, nic więcej. Emocje, uczucia stanowią podstawę naszej świadomości. Wszystko, co robimy, wynika z jakiejś emocji, ale zazwyczaj nie jesteśmy tego świadomi. Bez emocji nie potrafilibyśmy zbytnio stwierdzić, co nam odpowiada, a co nie. Złość i smutek napędzają nas do zmian, pokazują, że coś jest nie tak, jakbyśmy tego chcieli, pokazują to, co czyni nas nieszczęśliwymi. Strach chroni nas przed podejmowaniem ryzyka, chociaż czasami bywa przesadny. Miłość pozwala nam się cieszyć z życia. Podobnie z zachwytem, sympatią. Emocje są ludziom potrzebne, by mogli osiągać szczęście, a bez słuchania ich i opowiadania o nich, nikt nie może być szczęśliwy. Bez uczuć życie ograniczyłoby się do pustej i bezsensownej egzystencji, a przecież nie o to chodzi, prawda? Ważne jest to, co czujemy i to, że o tym mówimy.

Może masz ochotę na więcej?

  • Beata Becia

    Powiem Ci, że wrażliwość i emocjonalność u faceta to ogromny atut. Nie każdy facet potrafi rozmawiać o uczuciach. A powinien. Występuje pewne społeczne oczekiwanie względem mężczyzn – że powinni być silni, odważni i zaradni. No i nie płakać, bo jak to tak: facet i beczy jak baba. Martwi mnie takie nieprzyzwolenie na uczuciowość u mężczyzn i mam nadzieję, że nasza mentalność ulegnie zmianie, że facet będzie mógł bez obciachu powiedzieć „nie radzę sobie”, „jest mi źle”, „pomóż mi”, „jest mi przykro”. To przecież coś normalnego odczuwać słabość… a jeśli ktoś nie ma oporów przed jej ujawnianiem, jest silną osobą. Zapraszam na mój blog książkowy: https://cienwiatru.wordpress.com/ i pozdrawiam. :)

    • Niestety, mam wrażenie, że ten obraz dawnego już mężczyzny powoli zanika i zanikać będzie. Mentalność nie ulegnie zmianie, będzie postępowała do przodu, w złą stronę. Jednak… kto wie dokładnie, co będzie?

      • Beata Becia

        Kulturowo podchodzi się do zagadnienia w ten sposób, że mężczyzna powinien dać wsparcie emocjonalne kobiecie, dlatego nie może być zbyt miękki. Ale mi osobiście wrażliwość męska nie przeszkadza, jest jak diamencik pośród hordy cwaniaczków i dupków. A na opinię innych nie ma sensu się oglądać.

        • To, że ma dawać takie wsparcie kobiecie, wcale nie dyskwalifikuje go z tego, żeby zapominał o mówieniu o uczuciach. Cieszę się, że tak uważasz. Jesteś kolejną kobietą, która w taki sposób myśli – a ich znam niewiele.

          • Beata Becia

            Może w złym środowisku się obracasz, Piotrze ;-). Kobieta, która nie docenia wrażliwości swojego partnera czy ogólnie, mężczyzn robi błąd. Bo każdy, podkreślam KAŻDY ma prawo do wyrażania uczuć w taki sposób jak się komu podoba. O.

          • Być może tak jest, ale od jakieś czasu – krótkiego niestety – moich znajomych dobieram według skomplikowanego, lisiego i tajemniczego kodu (mam sekretną listę ukrytą pod swoją poduszką).
            Na tym możemy skończyć, idealne podsumowanie:)

Scroll Up