Od samego początku



Jest fajnie, nie ma co się smucić. Szybko przyszło, szybko poszło. Kolejny rok za nami. Tyle się wydarzyło, tyle historii do opowiedzenia, tyle do zapamiętania. Ty spędziłeś go bardzo przyjemnie, ktoś inny uważa, że to był najgorszy rok w jego życiu. Mimo tego wszystkiego, każdy z nas uczy się przez całe życie, czy to poprzez krótkie rozmowy, odwiedzając ciekawe miejsca, wychodząc z domu.

Chciałbym wam powiedzieć, czego mnie nauczył 2016, tak w kilku zdaniach i punktach.

Nie chce ci się? Nie rób tego później

Chyba jeden z najważniejszych punktów. Jestem strasznym leniuchem. Gdybym mógł, to leżałbym cały dzień w łóżku z laptopem na kolanach. Niestety, rzeczywistość jest inna. Za każdym razem, kiedy odkładałem coś na dzień następny, byłem strasznie w plecy z kolejnymi rzeczami.

Jeżeli wiesz, że masz coś dzisiaj zrobić, zrób to. Nawet jak ci się nie chce, to pamiętaj, że wykorzystany czas może do ciebie wrócić. Zresztą… jak to ostatnio powiedział na ostatnim niedzielnym kazaniu Wicerektor ks. Jacek z Radomia – jesteśmy tutaj tylko przejazdem. Cieszmy się z tego, co dostajemy, nie odkładajmy niczego na później, bo możemy tego żałować.

Pracuj, nawet wtedy, kiedy masz wakacje

Cały czas wolny, który miałem do dyspozycji w wakacje spędziłem w swoim mieście, siedząc na dupie. Po co? Dlaczego nie poszedłem pracować, dlaczego nie zrobiłem czegoś sensownego, tego nie wiem. Pewnie znowu lenistwo dało za wygraną.

Bądź miły, nawet kiedy tego nie chcesz

Musiałem się z tego wszystkiego wyspowiadać przed Świętami. Między innymi dlatego podtytuł bloga zmienił się z Lis na temat na Uśmiech i intryga. Chcę się więcej uśmiechać. Za dużo czasu w 2016 poświęciłem na smutne miny, czasami na łzy i na złe samopoczucie. Samoocena spadała, zdrowie nie dopisywało.

Wiesz co? Uśmiechnij się, bądź wyluzowany, spokojny. Chyba muszę to sobie wydrukować albo napisać i powiesić wszędzie tam, gdzie mogę.

Postanowienia, co z nimi?

Każdy chyba z nas stara się, chociaż na chwilę pomyśleć o tym, co mógłby zmienić w nadchodzącym roku. To samo zrobiłem ja. Powalająca liczba postanowień, aż dwa. Poszalałem, nieprawdaż?

Cóż, jednego z nich trzymam się jak pijany płotu. Od połowy grudnia pompki. Jest lepiej, jest ciekawiej, czasami nie czuję rąk. Jest dobrze!

Z drugim postanowieniem mogą być lekkie problemy, ponieważ od marca/kwietnia zaczynam pracę, niemalże 24/7. Mam nadzieję jednak, że nie odkładając wszystkich rzeczy na później, będę miał więcej czasu dla siebie. Co to takiego? 100 tekstów. Dobrze widzisz, tyle czasu – a nawet więcej – chcę poświęcić na bloga. Chcę napisać dokładnie 100 tekstów – licząc już ten – przez nadchodzący rok 2017. Dużo? Mało? Wydaje mi się, że idealnie. Oby tylko wyszło.

Tak z czystej ciekawości, czego was nauczył poprzedni rok? Macie jakieś postanowienia noworoczne, czy trzymacie się starego planu?

Ciao,