Nie martw się, nie ma po co

19 października 2017

Od zawsze lubiłem spokojne piosenki. Zawsze wiedziałem, że gdy przyjdzie gorszy czas dla mnie, one mi pomogą, wyciszą. Nadal czasami bywają takie dni, w których mam ochotę położyć się na łóżku ze słuchawkami na uszach i nie myśleć o niczym. W tych momentach najważniejsza jest chwila.

Czasami jest tak, że to nie wystarcza. Siadam przy biurku i mam ochotę ryczeć jak dziecko, któremu zabrano lizaka. Ale spokojnie, nie jestem sam. W Polsce jest około 8 milionów ludzi, którzy chorują na nerwicę.

Niektórzy z was pewnie nie wiedzą, czym się ona objawia. Jestem tutaj by pomóc, wytłumaczyć. Pomogę, chociaż w małym stopniu: wszystkim. Lepiej?

Najgorsze jest to, że to cholerstwo atakuje i bierze się z niczego. Przynajmniej w moim przypadku. Człowiek jest tak skonstruowany, że nawet gdyby się nie martwił, to się martwi. Wszystko znajduje się w naszej podświadomości, która jest zagadką dla niemalże każdego człowieka. Martwimy się i to, z czym nie możemy sobie poradzić. To wszystko osiada w naszej głowie i zaczyna kiełkować, wbija korzenie jeszcze głębiej i głębiej.

Nie jest nam prosto, nie ma co kłamać. To kiedy wydaje wam się, że przyszedł was czas, jest najgorsze. Z reguły nerwica jest straszna.

Co to?

Lęk jest normalną reakcją na stres. Bardzo często pomaga nam radzić sobie w napiętych momentach przed egzaminem, w pracy, w biurze, uczyć się ciężej lub po prostu zachować koncentrację w trakcie ważnego przemówienia.

Ogólnie rzec biorąc, pomaga on nam uporać się z różnymi sytuacjami. Jest pewnego rodzaju kopem. Niestety, kiedy lęk staje się nadmiernym, irracjonalnym strachem przed codziennymi rzeczami, może stanowić poważny problem. Przecież żyją na świecie ludzie, którzy boją wychodzić się ze swojego domu. Tylko dlatego, że mają wrażenie, że za każdym rogiem, na każdej ulicy czeka na nich ból i cierpienie, którego tak naprawdę nie powinni czuć.

Warto zapamiętać, że zaburzenia nerwicowe nie są tym samym, co łagodny stres, który może czuć każdy, kiedy trzeba mówić publicznie lub „motyle w brzuchu”, które każdy może odczuwać, kiedy idzie na pierwszą randkę.

Jak z nią walczyć?

Życie człowieka przypomina nieraz dramat Titanica. W dyskusjach wokół katastrofy tego legendarnego statku specjaliści zgodnie stwierdzają, że jedną z jej przyczyn mógł być za mały ster, nie wystarczający, by statek mógł ominąć wielką górę lodową.

W każdym statku ster jest stosunkowo niewielki. A jednak to on wyznacza kierunek. Podobnie jest z naszym życiem.

Specjalnie używam tego morskiego porównania, bo bardzo często, życie ludzi z nerwicą jest takim dryfowaniem.

Wszystko, co się dzieje wokół nas odciska się w głowie. Spróbujcie położyć nogę na świeżym betonie. Powstanie odcisk. Po jakimś czasie beton zastygnie, lecz odcisk nadal na nim zostanie. Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest zalanie odcisku kolejną warstwą betonu.

Sterem będzie coś, dzięki któremu będziemy mogli zapomnieć o tym, co się dzieje wokół. Co sprawia, że mimo naszych wszystkich problemów czujemy się dobrze i silni po to, by kroczyć do przodu, nie oglądając się za siebie?

Muzyczny ster zapomnienia

Od kiedy pamiętam, zajmuję się muzyką. To ona dodaje mi siłę do pracy na dalsze dni. Pamiętacie? Wspomniałem tutaj, żeby pisząc, człowiek starał oderwać się od reszty świata. Co robię ja? Słucham muzyki. Wtedy jest mi prościej. Wtedy czuję się lepiej, czuję się silniejszy. Wiem, że stać mnie na więcej. Nie patrzę wtedy na moje niedociągnięcia, na to, że czas goni, że zaraz będzie mi duszno, że zaraz serce znacznie przyspieszy. Skupiam się tylko na tekście, który piszę, a tekst piosenek przelatuje przez moje uszy i koi myśli. Dzięki temu mogę robić to, co kocham.

Wszystkim tym, którzy walczą z nerwicą.

Pamiętajcie, nie jesteście sami. Zawsze znajdziecie osobę obok, która was przytuli, pocieszy, chociaż postara się pomóc w najgorszych chwilach.

Warto też zastanowić się nad sterem. Być może to jest coś, co właśnie trzymacie w ręku? Coś, co zawsze okazywało się głupim przedmiotem? A może zajęcie, którego nigdy nie lubiliście, jak czytanie książek. Warto znaleźć coś, co zatrzyma przepływ waszych myśli i was po prostu uspokoi. Mam nadzieję, że tak się stanie.

Nie możemy marnować życia na lęk. Po co? Cieszmy się z życia i łapmy każdą chwilę, którą możemy złapać.

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

Scroll Up