Najpierw małżeństwo. Czy na pewno?

24 lutego 2017

Coraz więcej młodych ludzi zadaje sobie to samo pytanie. Czy warto zawierać małżeństwa, czy lepiej poszaleć dłużej, mieć pewną swobodę i wolność działania w tak zwanych wolnych związkach? Będąc ze sobą na kocią łapę, ludzie mają świadomość tego, że w każdej chwili można zamknąć za sobą drzwi i zacząć nowy rozdział w życiu. Tak naprawdę, czy większość ludzi wie, co to znaczy być małżeństwem? Czy to coś zmieni?

BIAŁY WELON I MARSZ

Wydaje mi się, że prawie każda kobieta marzy o takim dniu w swoim życiu. Założenie długiej, śnieżnobiałej sukni ślubnej, stanięcie przed ołtarzem ze swoim ukochanym. Pierwszy taniec na weselu, masa gości, która przyszła tylko i wyłącznie dla was, zabawa przez całą noc. Niestety trzeba pamiętać, że to, co przyjemne może szybko się skończyć.

Co dalej? Biały welon i marsz Mendelsona, który był puszczany w kościele, odchodzi w niepamięć. Zaczynają się schody. Do końca waszej ziemskiej tułaczki będziecie z tą drugą osobą. Powoli tracicie wolność, swobodę i niezależność. Wszystkie problemy, które spadają na was, musicie rozwiązywać razem. W końcu trzeba pójść na jakiś kompromis, znaleźć jakiś konsensus.

Nasuwa się, więc jedno, bardzo ważne pytanie. Czy takie małżeństwo jest dzisiaj potrzebne?

Zacznijmy od samego początku. Ceremonia ślubna nie jest tylko przysięgą dwojga ludzi względem siebie. Przysięga ta jest składana wobec Boga – w obecności kapłana. Można powiedzieć, że tylko taki związek daje solidny fundament do wspólnej przyszłości, do budowania waszej wspólnej przyszłości. Małżeństwo nabiera jeszcze większego znaczenia, jeżeli uświadomimy sobie, że sam Jezus Chrystus podniósł je do rangi sakramentu. Mówiąc małżeństwo, możemy wspomnieć o wielu, wielu pozytywnych aspektach, jak chociażby wspólne wychowywanie swojego potomstwa – będącego owocem prawdziwej miłości, a nie tylko przelotnego romansu i chwilowych uniesień emocjonalnych.

Mimo wielu niewątpliwie pozytywnych aspektów małżeństwa, ludzie często z tym zwlekają. Dlaczego? Coraz częściej możemy usłyszeć o tak zwanych „wolnych związkach”. O co chodzi? W skrócie, życie we dwoje, ale bez ślubu i bez prawnych zobowiązań. Na samym początku szkoła, kariera, awanse, a dopiero potem – ewentualny – ślub i jeszcze dalej planowanie potomstwa.

MINUSY WOLNEGO ZWIĄZKU

Trzeba pamiętać o minusach związku na kocią łapę. Przyszłość pary jest bardzo niepewna, związki tego typu są zazwyczaj krótkotrwałe. Kto wyobraża sobie wolny związek, który trwa przez kilkadziesiąt lat? Wydaje mi się, że nikt. W końcu trzeba przekroczyć tę magiczną barierę, która jest nazwana małżeństwem. Mówiłem o pewnej hierarchii, więc trzeba pamiętać, że na samym początku mówi się „nie” dzieciom i rodzinie. Kolejnym minusem jest to, że gdy coś poważnego stanie się komuś z pary, a jednak coś ich ze sobą łączy, mogą dostać odmowę udzielenia informacji o zdrowiu partnera albo uzyskania zgody na odwiedziny w szpitalu. Przecież nie są małżeństwem, więc nie mają do tego prawa.

Partnerzy żyją na bardzo wysokich obrotach. Muszą być nienaganni. Mężczyzna w końcu nie wybrał kury domowej, lecz elegancką kobietę, prawda? Z tego właśnie powodu nie może bez uprzedzenia pojawić się w jej drzwiach, aby nie otworzyła mu w szlafroku i wałkach. To działa w obie strony! Nie to, co w małżeństwie. Nie możecie się wspólnie rozliczyć z podatków, a dziedzicząc spadek, nie można skorzystać z ulg podatkowych należnych rodzinie.

JAK DŁUGO MOŻNA WYTRZYMAĆ W WOLNYM ZWIĄZKU?

Mówiąc wolny związek, nasuwa nam się kolejne pytanie, na które warto odpowiedzieć dłużej. Skupmy się na długości takiego związku. W życiu z partnerem przychodzi taki moment, kiedy trzeba się zdecydować. Nad czym? Zacieśniamy relacje albo się rozstajemy. Taki układ nie ma prawa przetrwać dłużej, musi w końcu ewoluować. Czy ktokolwiek wyobraża sobie parę, która ma ponad 70 lat i mówi każdemu, że żyją w wolnym związku? W pewnym momencie trzeba pomyśleć o przyszłości, która nas czeka i która zbliża się do nas wielkimi krokami. Wszystko jest naturalne, w końcu zmieniają się potrzeby ludzi i ludzkie uczucia wobec siebie. Częściej jest tak, że to kobiety zostawiają mężczyzn, ponieważ w głębi serca, marzą o ślubie i założeniu normalnych rodzin. Mimo tego, że nie mówią o tym otwarcie swoim koleżankom, bo przecież mamy inne czasy.

Zdarza się także pytanie – i co teraz? Mężczyzna w długoletnim małżeństwie żyje na dwa domy. Ma kochankę, która właśnie zaszła w ciążę. Wraz z dzieckiem pojawia się odpowiedzialność – już nie można powiedzieć sobie, że jest to związek bez zobowiązań. Trzeba ponieść konsekwencje swoich wyborów i czynów. Najlepiej by było stworzyć dziecku pełną rodzinę, zamieszkać pod jednym dachem i podzielić się obowiązkami rodzicielskimi.

* * *

Podobno dziś młodzi chłopcy, czy też mężczyźni boją się odpowiedzialności, jakie niesie ze sobą stały związek, np.: utrzymanie domu i rodziny. Z kolei młode kobiety, dziewczyny dążą do kariery, a małżeństwo i dzieci są – w ich rozumieniu – tego przeszkodą. Czy jednak ci chłopcy mają szansę zostać prawdziwymi mężczyznami? I czy kariera, choćby błyskotliwa, warta jest rezygnacji ze ślubnego welonu? Warta jest odłożenia pięknej przyszłości i pięknych chwil ze sobą, prawdziwych chwil, które zapamięta się do końca życia?

Może masz ochotę na więcej?

  • Każdy ma swoją drogę, ale dla mnie małżeństwo jest czymś fantastycznym, a rodzina jest zdecydowanie ważniejsza od jakiejkolwiek kariery. Zresztą robienie kariery w znaczeniu, jakie to ma w dzisiejszym świecie, nigdy mnie nie interesowało :)

Scroll Up