Kocham cię, ale tylko jeden dzień

14 października 2017

Jak ja to uwielbiam. Słodkie pluszaki w kształcie serc. Aniołki w kształcie serduszek. Zewsząd tulące się do siebie zakochane pary. To wszystko przyprawia mnie o ból głowy. Zaraz ktoś krzyknie, że dlatego bo nikogo nie mam. Nieprawda. Mimo tego, że moje ostatnie Walentynki pamiętam bardzo dobrze, bo miałem wreszcie możliwość powrotu do rodzinnego miasta i wyjścia gdzieś z dziewczyną, to normalnie… nie wydaje mi się, że poszedłbym na taki układ.

Jak to wygląda z mojej perspektywy, teraz, singla? Wyjdę na miasto tydzień przed Walentynkami, pustka. Kilka par na krzyż, które trzymają się za ręce. Powiedzmy to szczerze, większość robi to już z przyzwyczajenia. Nikt się nie przytula, nigdy nie biegnie z bukietem kwiatów do kawiarni, co chwile spoglądając na zegarek.

Przychodzi 14 lutego i szał. To jest kolejne skomercjalizowane święto, tragedia.

Nie chciałbym tutaj mówić samych negatywnych rzeczy, o nie. Nie chcę tego robić. Oczywiście, jest to fajna okazja, żeby poczuć się przyjemniej pośród ludzi, którzy okazują sobie miłość, ale… nie uważacie, że to za mało?

* * *

PLUS: Miłość ponad wszystko.

Okej, w porządku, jeżeli miliony ludzi na całym świecie decyduje się, aby CHOCIAŻ jednego dnia wyznać sobie miłość, trudno dostrzec w tym coś złego. Mimo tego uważam, że kochać się powinno zawsze, a nie tylko jednego dnia. Czy ktoś zabronił kupować sobie prezenty, powiedzmy 17 sierpnia? Też piękna data. Szkoda, że ludzie decydują się na okazywanie miłości tylko przy takiej okazji.

MINUS: To nie nasza tradycja.

Prawda jest taka, że 14 lutego zaczęto świętować w Europie już w średniowieczu, więc to zwyczaj z naszego kręgu kulturowego. Wiecie, kiedy Walentynki na dobre pojawiły się w Polsce? Były to lata 90. XX wieku. To nie oznacza, że możemy uznawać je za polskie.

PLUS: To nic trudnego.

Chcesz okazać miłość swojej drugiej połówce? To rusz dupsko. Czy tego typu okazje wymagają od nas naprawdę tak wiele? Ty nie lubisz, ona lubi. To leć do sklepu, kup czekoladki w kształcie serca lub czerwone róże w kwiaciarni. Wręczasz upominek ukochanej osobie, mówisz kilka miłych słów – szczerze, nie zmyślaj – i po wszystkim. Dalej możesz zająć się piciem piwa w fotelu przed telewizorem.

MINUS: Kicz i komercja.

Wydaje mi się, że nawet głęboko zakochani fani Walentynek mogą nieraz odczuć pewien przesyt. Serduszka i amorki otaczające nas ze wszystkich stron. Reklamy namawiające do wyznania miłości. Róż, słodycz. Co za dużo to nie zdrowo.

PLUS: Czujemy się ważni.

Niezależnie od tego, jakie mamy podejście do tematu, kiedy jesteśmy w związku i druga połówka poczuwa się do obowiązku, by udowodnić nam swoją miłość, czujemy się lepiej. Na co dzień bywa to różnie, fakt. Nie mamy dla siebie czasu, nie jesteśmy skłonni do wyznań i bliskości. Połowę dnia spędzamy w pracy, szkole, później nie mamy siły. Jasna sprawa. W tym szczególnym dniu macie wrażenie, że liczycie się tylko wy.

MINUS: Czujemy się niepotrzebni.

Odezwa singli! W zupełnie innej sytuacji są osoby samotne, które Walentynki postrzegają jako terror. Cała miłosna otoczka nie nastraja optymistycznie. 14 lutego czują się szczególnie skrzywdzeni. Albo nie trafili jeszcze na odpowiednią osobę, albo wcale jej nie szukają. Pomimo to, wszyscy wmawiają im, że czas kogoś pokochać. Żal miesza się ze wściekłością.

Obchodzicie Walentynki czy stawiacie jednak na miłość bez granic i okazujecie sobie uczucia każdego dnia?

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

  • Pokularna

    Jejku tak mi się skojarzyło: wszystko ma swoje wady i zalety – niestety :D
    Takie rapy – ważne by znaleźć złoty środek w tym wszystkim i nie dać się zwariować :)

  • My okazujemy sobie miłość każdego dnia, sprawiamy sobie prezenty i niespodzianki innego typu bez powodu, więc walentynki traktujemy jako dodatkowy dzień radości i tyle:)

    • Dokładnie :) Nie ma niczego, co bardziej poprawi nasz humor z samego rana jak sadzone jajka w kształcie serduszka, czy mała różyczka w ciągu dnia. :) tak po prostu.

Scroll Up