Jesteśmy stworzeni dla siebie



Na samym początku stycznia poruszałem temat idealnego związku. Sprzedał się jak ciepłe bułeczki. Teraz będzie niby podobnie, a jednak całkiem inaczej. Długo się zastanawiałem, jak przedstawić wam moją wizję. To wcale nie było tak proste, jak się wydaje. Mam jednak nadzieję, że to, co usłyszycie, zadomowi się w waszych głowach na stałe.

TEN SAM KIERUNEK

Bardzo często mówi się, że w miłości jest jak w fizyce. Kiedy mamy ładunki o przeciwnych znakach, możemy liczyć na reakcję i przyciągnięcie się partnerów. Jednak, gdy mówimy, że ktoś jest dla kogoś stworzony, czyli przeznaczony, myślimy zazwyczaj o parze, która posiada zgodność charakterów. To para, która razem potrafi przejść przez życie.

Oczywiście, że być może nigdy nam dane nie będzie znalezienie tej perfekcyjnej połówki, która wpasuje się w nasze życie jak puzzel w układance; wypełniając je całkowicie.

Wszystkie niedociągnięcia w charakterach trzeba przeżywać razem. Wszystkie różnice poglądowe, wierzeniowe trzeba przeżywać również razem.

Kiedyś usłyszałem od znajomego:

– Słuchaj, chcesz być szczęśliwy?

– Oczywiście, że tak, kto by nie chciał? – odpowiedziałem mu.

– Więc nie możesz związać się z kimś, kto nie będzie wierzył, tak jak ty wierzysz, z kimś, kto nie będzie miał takich samych poglądów, jak ty, z kimś, kto nie będzie chciał mieć w przyszłości dzieci, rozumiesz?

– Tak.

Wiecie, że skłamałem? Wolałem skończyć tę dyskusję tak szybko, jak ją zaczęliśmy. Była bezsensu. Oczywiście patrząc na nią z perspektywy aktualnego czasu. Wtedy się z nim zgodziłem, dzisiaj nie zrobiłbym tego za skarby świata. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to było. To jest nieważne. Ważne jest to, że to, co powiedział mój jakże wybitnie inteligentny znajomy, nie było prawdą.

Dlaczego, wytłumaczę za parę sekund. Wytrzymajcie jeszcze chwilkę, proszę.

DWIE KROPLE WODY

Warto się zastanowić nad tym, czy przeznaczeni sobie, stworzeni dla siebie, oznacza parę gołąbków, która robi wszystko razem, wszędzie chodzi razem, o wszystkim decyduje razem i nawet myśli ciągle o tym samym, oczywiście o sobie nawzajem. Otóż nie.

Stworzeni dla siebie, to znaczy umiejący się uzupełniać i pasujący, jeśli chodzi o życiowe cele i wartości. To jest najważniejsze. Teraz widzę, jaki głupi byłem, wierząc w każde słowo padające z ust mojego kolegi – o którym mowa była parę linijek wyżej.

Cholera, nie musicie być identyczni we wszystkim. Podobieństwa i różnice powinny być harmonijnie rozłożone. Wyobraźcie sobie świat, w którym każdy jest taki sam, w którym każdy ma te same gusta, poglądy, pasje i hobby. To jest surrealistyczny obraz świata, w który nikt nie mógłby znaleźć swojego miejsca.

Czasami różnica zdań, inne spojrzenie na daną sytuację i w ogóle mówienie innym głosem niż partner, może być dla związku zbawienne i w żadnych wypadku nie powinno rodzić kłótni, niepokoju i negatywnych emocji.

Jednak wiadomo, że trudno mówić o zakochanych, że są stworzeni dla siebie, jeśli na każdym kroku nie mogą dojść do porozumienia, wszystko robiliby inaczej i na każdy temat mają inne zdanie. Jednak mi chodzi o coś innego. O pewne, dodające świeżości związkowi sytuacje, które należałoby od czasu do czasu przeżywać, aby iskrzyło między partnerami.

PODOBIEŃSTWO. CZYŻBY?

Wiecie, choćbyśmy byli bardzo podobni do siebie, jak dwie krople wody, mówili niemal jednym głosem, zawsze znajdzie się taka sytuacja, w której będziemy mieli odmienne zdanie. Zawsze znajdzie się coś, z czym się nie zgodzimy, gdy usłyszymy z ust partnera. W tym momencie nie ma czasu na kłótnie i chamskie docinki. Jeśli umiejętnie przeprowadzimy wymianę zdań, możliwe, że spojrzymy na naszą drugą połówkę świeżym okiem.

Dobry jest związek burzliwy, lecz trwały.

Takie doświadczenie pozwoli nam też dowiedzieć się czegoś o sobie, o drugiej osobie i naszym związku.

Odrobina chłodu nie zaszkodzi nikomu

Kiedyś usłyszałem takie mądre zdanie, że z miłością jest jak z masłem. Czasami trochę chłodu utrzymuje ją w świeżości. Nawet nierozłączni, stworzeni dla siebie, mający idealną zgodność osobowości i gruchający jak gołąbki partnerzy, czasem potrzebują takich sytuacji, w których sprawią, że odświeżą swoje uczucie. Dzięki temu będą mogli poczuć po raz kolejny ciepło płomienia, który kiedyś rozpalili.

Warto czasami pozwolić sobie na odrobinę kontrolowanego chłodu. W ten sposób pokazujemy swój charakter, mocne i słabe strony. Dzięki takim akcjom intrygujemy partnera, który zostanie wybity ze spokojnego i przewidywalnego stanu rzeczy w relacji.

Pamiętajcie, warto utrzymywać swój związek w jak najlepszej kondycji. Dlaczego? Chcemy przecież, by każdy kolejny dzień kolorował się odcieniami, których jeszcze nigdy na oczy nie widzieliśmy. W takim stanie rzeczy, będziemy mogli przejść przez nasze życie z głową wysoko uniesioną i trzymając za rękę osobę, która cię kocha tak, jak ty ją kochasz.

Ciao,



  • My jesteśmy dla siebie stworzeni i całkowicie kombatybilni – mamy różnice (niemałe), dużo każdy potrzebuje indywidualizmu i wszystkiego razem nie robimy. Jeśli chodzi o poglądy – mam takie zdanie. Może być para, gdzie są różne wyznania – można znaleźć kompromis, może być para, gdzie jedno chce mieszkać na wsi, inne w mieście – można znaleźć kompromis np. przedmieście. Ale jeśli w gre wchodzą dzieci, to jeśli jedna osoba chce mieć dziecko, a druga nie, to kompromisu nie ma. Nie urodzi się pół dziecka, a zapłodnienie i zrzucanie odpowiedzialności tylko na tą osobę, co chciała mieć (najczęściej to kobieta) jest po prostu nie fair wobec małego człowieka.

  • No i zgadzam się, że nie trzeba być absolutnie spójnym we wszystkim :)))