Jestem obserwatorem



W Warszawie nigdy nie przemieszczam się samochodem. No dobra, może czasami zdarzają się takie dni, jak muszę pojechać do brata poza strefę drugą, albo jak chcę kogoś odwiedzić poza Warszawą. Wtedy jedyną opcją jest samochód. Zazwyczaj korzystam z autobusów i metra. Fascynuje mnie to, co można w nich zobaczyć, to, kogo można w nich poznać.

Odkąd pamiętam, lubię obserwować. Inni ludzie nazywają to marnotrawstwem czasu, ja tak nie uważam. Co innego mam do roboty jadąc autobusem? Wezmę książkę do rąk, przeczytam 15 stron, większość z nich nie zapamiętam, bo trzęsie, bo ktoś szturcha, bo nie ma gdzie usiąść. Co w takich chwilach do mnie przychodzi? Muzyka i obserwacja. Zakładam słuchawki, odpływam i obserwuję.

Miliardy pytań

Bardzo często obserwując, oprócz tego, że coś widzę, zastanawiam się, co dana osoba czuje. Widzę kobietę ze słuchawkami na głowie – Czego słucha? Czy polubiłbym jej ulubioną piosenkę? Może to utwór, który znam? O czym aktualnie myśli, może też obserwuje innych? Jakie emocje wywołuje w niej ta muzyka? Może to jakiś blues?

Jestem obserwatorem

Tego dnia prawie się spóźniłem na mój autobus, wiedziałem, że jeżeli nie zdążę, wejdę spóźniony na swoje zajęcia. Wybiegłem z klatki. Podczas biegu zacząłem wyjmować słuchawki, zapinałem kurtkę i co chwila poprawiałem włosy – taki odruch bezwarunkowy.

Kiedy dobiegłem na przystanek, w oddali zobaczyłem mój numer. Jedzie, jest dobrze. Zapiąłem ostatni guzik, założyłem słuchawki na głowę i wsiadłem. W oddali zobaczyłem jedno wolne miejsce. Ze względu na to, że moje kolana nie są w najlepszym stanie, zazwyczaj staram się siadać. Wszedłem więc w tłum ludzi. Kogoś zahaczyłem torbą, kogoś łokciem, ale dotarłem. Usiadłem i zacząłem obserwować.

  1. Przede mną stała dziewczyna, mniej więcej w moim wieku. Słuchawki na głowie. Miała krótkie włosy. Co chwila ziewała, przecierała oczy, ledwo stała na nogach. No tak. Już wiem, że mógłbym się z nią dogadać. Też wolałbym leżeć w łóżku, pod ciepłą kołdrą. Zastanawiałem się czego może słuchać. Jej twarz – oprócz zmęczenia i generalnego zdenerwowania tym, że musiała rano wstać – nie pokazywała niczego. No trudno.
  2. Nie byłem sam. Obok mnie siedział mężczyzna z książką w ręku. Ukradkiem spojrzałem na okładkę. „Jack London. Żeglarz na koniu.” Szkoda. Nie będę mógł googlować nowego tytułu. Trochę się zawiodłem. Jednak wiem, że mężczyzna lubi czytać biografie, pamiętniki. Pamiętam, jak sam czytałem tę książkę. Było to parę lat temu. Ciekawe czy ten gość ma takie same odczucia, jakie ja miałem?
  3. W oddali widzę dwóch chłopaków. Jeden z nich trzyma telefon w ręku. Acha, ludzie buce. Zdjąłem na chwilkę słuchawki, nie myliłem się. Z telefonu dobiega znajomy dźwięk. JEDEN dźwięk, JEDNA nuta. Oni jak zahipnotyzowani uginają głowę w rytm. Piękny widok. Słuchawek nie mogłeś zabrać?
Inni też obserwują

W taki sposób gapię się jeszcze na kilkunastu ludzi w tym samym autobusie, a potem zastanawiam się, czy ktoś mnie nie obserwuje? Co może o mnie myśleć? Mam nieułożone włosy, pewnie zaspany, coś więcej? Czy potrafi coś wyciągnąć z moich oczu, wyrazu twarzy, ubioru?

Staram się sobie zadawać miliardy pytań. Później zazwyczaj obserwuję, tworzę jakieś dziwne powiązania międzyludzkie, zapamiętuje wyrazy twarzy, myślę, obserwuję i tak w kółko.

Wiecie, najwięcej takich okazji jest właśnie w autobusie. Gdzie indziej znajdziecie tylu ludzi z różnych miejsc, w innym wieku, inaczej ubranych? Kiedy będziecie mogli przeznaczyć swój jak bardzo ważny czas na obserwację?

I co? Nadal myślicie, że jest to marnotrawstwo czasu? Wydaje mi się, że jest to najlepsza rzecz, która może nas spotkać w takich miejscach. Nic innego, nic lepszego nie potrafię wymyślić. W taki sposób możemy się nauczyć wielu rzeczy o ludziach, o ich gestach, reakcjach. Następnym razem, jak będziecie mieć taką okazję, spróbujcie zrobić coś dziwnego – podnieście ręce do góry i klaśnijcie mocno. Sprawdźcie, co się stanie. Tylko nie przesadzajcie. W przeszłości prawie zarobiłem w zęby za to, że patrzyłem komuś prosto w oczy.

Ciao,



  • Ja też zdecydowanie jestem obserwatorem, ale bardziej relacji, nastrojów, zachowań, niż samych ludzi. To u pisarza niezbędna umiejętność :)

  • Też czasami dopadają mnie takie przemyślenia w tramwaju. Lubię czasami zgadywać, o czym myśli osoba, z którą jadę komunikacją miejską, gdzie pracuje, dokąd jedzie.To fajne ćwiczenie intelektualne. Zwłaszcza, że prawdopodobnie więcej tej osoby nie spotkam, co z jednej strony jest nieco smutne, bo w Warszawie wszyscy są właściwie anonimowi, no ale z drugiej… Jeśli ktoś krzywo się na mnie spojrzy, to zawsze mogę wysiąść przystanek wcześniej i potem nie będę już miała problemu :D