Gdzie jest mój facet?

5 grudnia 2017

Mam nadzieję, że kiedy ktoś ode mnie z rodziny zobaczy ten lead, nie będzie do mnie dzwonił z pytaniem, czy jestem gejem. Chociaż zastanawiam się właśnie, co byłoby, gdybym się do tego przyznał (mimo że tak nie jest)? Mam nadzieję, że kochaliby mnie tak bardzo, jak kochają teraz.

Wziąłem się za rzecz niemalże niemożliwą, co mnie jeszcze bardziej podnieca i zagrzewa do walki. Do walki z tematem i z samym sobą. Dlaczego prawie niemożliwą? Muszę zajrzeć do głowy mężczyzn (to akurat prościzna) i do głowy kobiet (też prościzna), ale co najważniejsze, muszę złożyć to wszystko w całość i wyjść do was z niesamowicie bezstronnym finałem. Facet, praktycznie nie jest w stanie spojrzeć na problem, który dotyczy prawie wszystkich kobiet. Nie wiem, czy kryje się we mnie jakaś inna osoba, ale ja podejmuje się tego wyzwania.

NOWA ZNAJOMOŚĆ

Sytuacja, która zdarza się praktycznie codziennie. Kobieta poznaje nowego faceta. Nie skupiajmy się na tym, gdzie go poznaje. To jest mało ważne. Najważniejszy jest kontakt, pierwsze spotkanie, kolejne. Na samym początku znajomości obie strony starają się zrobić jak najlepsze wrażenie na sobie. Liczne komplementy rzucane na lewo i prawo to chleb powszedni. Uśmieszki, zabawy, kontakt wzrokowy, ciekawa rozmowa. Z jednego spotkania robi się ich kilka, ale nagle… jedno z nich znika. Kojarzycie bańki mydlane? Te, które robi się z mydła i wody? Mają skłonność do pękania. Znikają na zawsze. Z ludźmi jest tak samo, a w tym przypadku najczęściej uciekają mężczyźni. Dlaczego?

Nie boję się stwierdzenia, że jesteśmy skomplikowani. Każdy żywy organizm jest zlepkiem wielu komórek itd. Mój przyjaciel mógłby powiedzieć dużo więcej na ten temat, ale ja wolę nie dostać od niego w mordę, więc skończę w tym miejscu. Po prostu jesteśmy skomplikowani; to od strony fizycznej, biologicznej. Od strony psychicznej, zazwyczaj trudni do rozgryzienia. Specjalnie nie tworzę tutaj dzikiego podziału na płeć żeńską i męską, byłoby o wiele trudniej a zresztą, nieprawdziwie.

Jesteśmy trudni, jesteśmy ciekawi. Ciężko jest powiedzieć coś ciekawego o drugiej osobie, kiedy zna się ją tydzień. Trudno stwierdzić, czy chciałoby się z tą osobą wiązać przyszłość po miesiącu. Jasne, zdarzają się wyjątki, ale starajmy się to wszystko uogólnić.

Następnym razem, jak będziecie mieli okazję poznać kogoś nowego, spróbujcie wypisać 50 faktów o tej osobie – powiedzmy, po dniu znajomości. Jest to niemalże awykonalne. Większość skupiłaby się na wyglądzie. Jest wysoki, przystojny, jest niska, ma długie, blond włosy. Tyle. A gdzie ciekawostki dotyczące ich ulubionych potraw? Gdzie informacje o ich osobowościach? Tak szybko się nie da.

Po co o tym mówię? Dlatego, że zazwyczaj ludzie uciekają po czasie, kiedy jedna ze stron zdąży się przyzwyczaić do drugiej. Sytuacji typu: uciekam, bo mi się nie podobasz, nie biorę pod uwagę. W dzisiejszych czasach, gdzie każdy ma dostęp do sieci, jest to niesamowicie rzadkie zjawisko. Przecież nawet na Tinderze widzicie drugą osobę. Nawet jeżeli macie tylko i wyłącznie numer telefonu drugiej osoby, możecie ją „wyśledzić” na facebooku (wystarczy wpisać ten numer w wyszukiwarkę, dzięki Mark).

JUŻ CIĘ ZNAM, ZOSTANIESZ?

Przychodzi taki moment, że jedna ze stron (zazwyczaj kobieta), stwierdza, że zna drugą osobę (zazwyczaj mężczyznę). Po kilku spotkaniach zaczyna się do niego przyzwyczajać. Poznaje go coraz bardziej i jeszcze lepiej. Ludzie zaczynają kreować w swoich głowach perfekcyjne i idealne obrazy drugich połówek. Zaczynają szukać kontaktu, jakiejś bliskości, a w pewnym momencie, ktoś znika, jak bańka mydlana. Dlaczego?

Specjalnie zadałem po raz drugi to samo pytanie. To mnie ciekawi, tak bardzo, jak was wszystkich. Dlaczego ludzie uciekają uciekamy (my, jako mężczyźni)?

Opowiem wam swoją historię, którą usłyszałem od mojej dziewczyny. Stwierdziła ona, że: Jestem pewny siebie i tego, czego chcę. Dojrzały i poważnie traktuje ludzi, i ich relacje. Nie mam problemu ze sobą (jakiegoś większego, którego nie jestem świadomy). Trafiłem na dziewczynę, która jest świadoma i gotowa pracować nad sobą. Co najważniejsze – pokazaliśmy sobie „siebie”. Nikogo przed sobą nie udawaliśmy.

CZEMU ZAWSZE KTOŚ MUSI UCIEC?

Nie bez powodu wytłuściłem poprzednie zdania i nie bez powodu także skreśliłem słowo w nagłówku. Tak jak to się mówi: Wszystko dzieje się po coś, nie bez powodu. Nie zawsze ktoś musi uciekać, ale bardzo często tak się dzieje. W moim przypadku – mimo że moją dziewczynę znałem tylko z Tindera i rozmawialiśmy niewiele już na facebooku – to udało nam się stworzyć coś pięknego, co trwa cały czas i mam nadzieję, że będzie dalej trwało. Wiecie, jednak widać to, że para się kocha, wiąże ze sobą przyszłość już od pierwszych miesięcy i nie może bez siebie żyć. A po co ten tłuszcz na literach?

  • pewny siebie i tego, czego chcę,
  • dojrzały i poważnie traktuje ludzi i ich relacje,
  • nie ma problemu ze sobą,
  • jest świadomy i gotowy pracować nad sobą,
  • pokazuje siebie i tylko siebie,
  • nikogo nie udaje przed drugą osobą,

Taki powinien być człowiek. Koniec kropka. Wypowiedź mojej dziewczyny idealnie pokazuje, jaki człowiek powinien być – też w stosunku do drugiej osoby. Podczas tego, kiedy ona pisała moją historię, ja stwierdziłem, że większość ucieczek bierze się jednak z kłamstwa.

Postawię się w tej gorszej sytuacji, powiedzmy, że ucieka mężczyzna. Na pierwszych spotkaniach jednak jest idealny, taki, jaki powinien być. Lecz kobieta nie wie jednego, on kłamie. On trafia na tę cudowną osobę – ale widział jej tylko jedno zdjęcie. Rzeczywistość może być inna. Nawet jedno zdanie, nawet jedno słowo potrafi rozbić wszystko, co planujemy w naszych głowach.

Jesteś innego wyznania? Spadaj. Nie lubisz polityki? Odejdź! Jesteś leworęczny? O matko. Nie lubisz jeść mięsa? Wynocha.

Kłamstwo goni kolejne kłamstwo. Mężczyźni zaczynają kłamać tylko po to, żeby upodobać się drugiej osobie. Potem zaczynają się wpędzać w jeszcze większe gówno przez kolejne kłamstwa i nie potrafią tego przyznać kobiecie. Najłatwiejszym rozwiązaniem jest więc ucieczka. Odejście bez słowa. I tak przecież was nic jeszcze nie łączyło. On nie będzie za nią płakał, a ona… może za tobą. Bo – tak jak już wspominałem – dziewczyna wykreowała w swojej głowie idealny obraz swojej (przyszłej) połówki. Zaczyna przeżywać stratę nieistniejącej osoby. On? Nie czuje poczucia winy po odejściu. Po prostu zapada się pod ziemię. Znika jak bańka mydlana.

O CZYM TO ŚWIADCZY?

To, co właśnie napiszę, chyba zaboli mnie najbardziej. Mężczyźni jednak są dziećmi. Może nie wszyscy, tutaj nie chciałbym uogólniać – tak, dla mniejszego bólu. Przyjdą, rozkochają, pokażą siebie od najlepszej (bardzo często kłamliwej) strony i odejdą bez słowa. Czy to chamstwo? Czy niedojrzałość? Wydaje mi się, że wszystko. Każdy powód jest „dobry” na odejście.

Odchodząc, jednak warto się pożegnać. Nic bardziej nie boli, niż brak słowa.

Jeśli zdecydujesz się kiedykolwiek odejść od kogoś, nie zapomnij się pożegnać. I bez względu na to, co łączyło cię z tym człowiekiem, nie uciekaj bez słowa. Nikt z nas nie zasługuje na takie zakończenie. Gdy emocje już opadną, miej odwagę spojrzeć prawdzie w oczy, nim odejdziesz na zawsze.

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

Scroll Up