Czy potraficie się uczyć? Wróćmy na chwilę do czasów szkolnych

25 września 2017

Rok szkolny już się zaczął. Pomyślałem więc, że to dobra okazja na chwilowy powrót do czasów licealnych, gimnazjalnych. Może jeszcze wcześniej, bo wtedy wszystko się zaczęło. Nie chodzi o znajomości, przyjaźnie, chodzi o coś, o wiele ciekawszego – z mojego punktu widzenia. Chodzi o naukę.

Zawsze, jak przychodziłem do szkoły, albo wracałem z niej do domu, wszyscy straszyli mnie, że jak nie będę się uczył, to nie dostanę się na studia, nie będę miał dobrze płatnej pracy, nikt mnie nie pokocha, bo jak to kochać lenia i bezrobotnego faceta. Oczywiście nigdy nie brałem tego wszystkiego na poważnie. Mimo że zawsze się denerwowałem, to starałem się przyjmować to, jak masło. Niech mnie uderzy, a potem spłynie, będzie lżej. Powiedzenie: ucz się, bo nauka to potęgi klucz też słyszałem co chwilę. Eh, rzygać się chciało. Dobrze, że uczniowie dopowiadali sobie końcówkę tego zdania: jak będziesz miał dużo kluczy, to zostaniesz woźnym. Spoko opcja.

Usiadłem do komputera i zacząłem się zastanawiać, co tak naprawdę wyniosłem ze szkoły. Oprócz straconego czasu na czytaniu bzdet, nauki liczb, cyferek, liczenia, pisania etc. Tak naprawdę tego jest bardzo niewiele. Dlaczego? Bo mimo tego, że wszyscy starali się uczyć nas – uczniów – pewnych regułek, formułek, to nikt nigdy nas nie nauczył tego, jak się uczyć. No właśnie… jak to robić?

JAK SIĘ UCZYĆ, ŻEBY SIĘ NAUCZYĆ?

Najpopularniejszą metodą było chyba czytanie, ale nie raz, nie dwa, tylko milion.

– Jak przeczytasz to 10 razy, to na pewno coś zapamiętasz.

– 10 razy? Trzeba tak dużo?

– Trzeba.

No właśnie nie. Tym karmili nas wszyscy nauczyciele. Powtarzajcie, a zapamiętacie. Czytajcie, powtarzajcie i będzie cacy. Cacy? Jestem na studiach, a nie potrafię nauczyć się podstawowych rzeczy. Ślęczę nad notatkami, książkami, e-bookami, czytam, powtarzam i nic. Czasami zapamiętam jedno, może dwa, trzy zdania, ale tak naprawdę to i tak dużo.

Okej, może to jest zbyt osobiste, bo tak naprawdę ta metoda, która mi nie wychodzi, może wychodzić komuś innemu. Ile ludzi, tyle możliwości, tyle pomysłów. Jedni chodzą podczas nauki. Drudzy rysują jakieś mapy myślowe. Kolejni przepisują slajdy, notatki, robią plany ramowe, szczegółowe. Kolejni powtarzają na głos. Jest tego mnóstwo. Skąd to się wzięło? Stąd, że zawsze uczyliśmy się sami. Uczyliśmy się uczyć sami – w tym kontekście to chyba zabrzmi lepiej.

O CO CHODZI?

Ale… czy na pewno metoda zapamiętywania i czytania tego samego w kółko jest taka zła? Jest, dopóki człowiek nie zrozumie bardzo ważnej rzeczy. Idę się uczyć! *pstryk* i do książek. Nie, tak nie wolno.

Jestem gitarzystą i gram również na instrumentach klawiszowych. Co robiłem przed nauką? Rozciągałem palce. Tylko dlatego, żeby mniej czasu spędzać nad jednym utworem muzycznym. Ludzie, którzy ćwiczą, co robią przed zajęciami? Rozciągają się, rozgrzewają, pobudzają swoje wszystkie mięśnie. Z tego wychodzi, że mózg także trzeba rozciągnąć i pobudzić. Czy nauczycie się czegoś, kiedy 5 minut wcześniej oglądaliście denne filmy na YouTube? Czy nauczycie się czegoś, kiedy 15 minut wcześniej robiliście obiad? Cokolwiek. No nie! To jest o wiele cięższe, niż się wydaje.

PRZYGOTOWANIE DO NAUKI
    • Posprzątaj pokój – nic bardziej nie cieszy nasze oczy niż porządek na biurku, na łóżku, w szafie. Nieogarnięty pokój rozprasza nasze myśli bzdetami, przedmiotami, którymi zazwyczaj się bawimy.
    • Wyśpij się porządnie – mówi się, że mózg człowieka może przyjmować najwięcej informacji w okolicach godziny 12. Pamiętajcie, śpiący umysł to zły umysł.
    • Plan nauki – przed nauką obmyślcie jej plan. To ma być coś à la to do list. Kwadraciki wystarczą. Zaznaczajcie tickami, co już zrobiliście.
    • Herbata lub woda – podczas nauki ważne jest także nawodnienie. Będziecie mieli co pić, nie będziecie musieli chodzić co chwile do lodówki po swoje ulubione smakołyki. Więcej czasu spędzicie nad książkami, a to jest wielki plus.
    • Wietrzenie pokoju – co godzinę warto wietrzyć swój pokój. Jeżeli dostarczacie organizmowi świeżego powietrza, możecie liczyć się z tym, że mózg będzie o wiele wydajniejszy.
    • Zaplanuj przerwy – najlepiej, jakbyście obok to do listy zamieścili plan przerw: łącznie ze spaniem i graniem w swoje ulubione gry.
    • Zero złych emocji – jeżeli chcecie uczyć się, żeby się nauczyć, zapomnijcie o złych i silnych emocjach. Trudno o nich później zapomnieć. Jeżeli osiądą wam na umyśle, będziecie mieli ciężką drogę do pokonania.
    • Ciepłe i wygodne ubranie – jeżeli po 2-3 godzinach siedzenia, zaczną wam stopy marznąć, uwierzcie, że później będzie wam ciężko wrócić do starego trybu nauki. Nic lepiej nie demotywuje jak zimny organizm.

Proste? Prawie. Sporo rzeczy do zrobienia. Jasne, to są ogólniki. Do tej listy można było jeszcze dopisać – opcjonalnie – słuchanie muzyki, małe nagrody za zrobienie jakiegoś ciężkiego materiału, piętnastominutowe przerwy co godzinę. Wypisałem te najważniejsze, które mi pomagają.

Chcecie czytać i powtarzać? Jasne, róbcie to, ale pamiętajcie, żeby przed nauką przygotować swój organizm, a co najważniejsze mózg do pracy. Pomyślcie, że nasz mózg jest silnikiem typu diesel. Podczas zimy nie odpalicie go tak łatwo. Po krótkiej rozgrzewce jestem pewny, że poradzicie sobie nawet z najtrudniejszym materiałem.

Ciao,

Może masz ochotę na więcej?

  • Ja zawsze, zanim do czegokolwiek się zabiorę, muszę posprzątać, w zagraconej przestrzeni nie umiem się skupić.

    • Mam podobnie, chociaż z sprzątaniem u mnie słabo, ale staram się to robić przed przystąpieniem do nauki.

Scroll Up