Czas na chamstwo



Niestety nie pamiętam tego sylwestra. Tego, kiedy pierwsza liczba w roku zmieniała się z jedności na dwójkę. Nie ze względu na to, że alkohol stał się moim bliskim przyjacielem, lecz dlatego, że byłem młody. Miałem wtedy dopiero 5 lat.

Czy w takim wieku dziecko potrafi znaleźć czas na zamartwianie się, jakieś problemy? Jedynym problemem mogło być to, że wieczorem na TVP nie leciały Smerfy, tylko Kaczor Donald. Kolejnym problemem mogło być to, że kaseta VHS, na której były godziny filmowej sieczki, czyt. bajki, zacięła się i nie chciała dalej odtwarzać. Można byłoby tak wymieniać w nieskończoność. Dziecko było takim małym chodzącym szczęściem, które dopiero co poznaje otaczający go świat. Gdzie byli wtedy dorośli? Tamtego pamiętnego dnia myśleli o jednym, o wirusie milenijnym. Myśleli, że koniec świata jest blisko, bo przecież nikt nie był przygotowany na taką drastyczną zmianę. Oczywiście, finalnie do niczego nie doszło, ale doszło do czegoś o wiele gorszego.

CZAS NA CHAMSTWO

Wirus milenijny był tylko wymysłem ludzi, którzy chcieli pobawić się w manipulacje. Udało się? Na pewno spora część społeczeństwa uwierzyła w te brednie. Od tamtego małego kłamstwa coś się zmieniło. Wiecie, sukcesywnie internet pojawiał się w każdym mieszkaniu. Codziennie w sklepach można było znaleźć co to nowszy sprzęt, nowsze technologie. Doszło do tego, że dzisiaj możesz na spokojnie kupić urządzenie wielofunkcyjne, które upierze twoje brudne rzeczy, odkurzy całe mieszkanie, wymieni żarówki i pojedzie na zakupy. Nie słyszałem tylko o maszynie, która potrafi ugotować obiad – oczywiście oprócz naszych ukochanych i jedynych kobiet, które są niezastąpione w tym fachu.

Wirus milenijny był niczym. Razem z rokiem 2000 na wierzch zaczęło wychodzić chamstwo. Może bardziej zaczęło się rozwijać, bo tak naprawdę zawsze było wśród nas. Może bardziej skryte, może pod zasłoną magicznego rozwoju, tego nie wiem. Przyszedł internet, przyszło i ono.

Mamy już rok 2017, tyle lat minęło, nadal żyjemy. To jest cud. Serio. Wydaje mi się, że gdyby nie ten szklany ekran, na który każdy spogląda niemalże codziennie, ludzie powybijaliby się nawzajem. Niestety chamstwa w internecie nie brakuje. Chcesz je zobaczyć? Nic prostszego. Wystarczy kliknąć w pierwszy lepszy artykuł na popularnych stronach informacyjnych, wystarczy, że przescrollujesz całą tablicę na facebooku. Na pewno zauważysz wpisy, teksty, od których emituje ta zgnilizna.

To, co można tam zobaczyć, jest przerażające. Z dnia na dzień fala nienawiści dociera do co to głębszych warstw naszego społeczeństwa. Ludzie zaczynają nim się zarażać. Szerząca się nienawiść, antysemityzm, rasizm i wiele innych niemoralnych spraw, potrafi – już teraz – zrzucić człowieka z krzesła. W taki sposób, że połamie sobie wszystkie żebra, pęknie mu śledziona i dostanie wstrząsu mózgu.

KTO JEST KRÓLEM CHAMSTWA?

Mam 23 lata, niewiele. Ktoś mógłby powiedzieć, że taki młody człowiek na pewno rzuca kurwami chujami na lewo i prawo. Jasne, czasami się zdarzy, ale wydaje mi się, że w tej kwestii nie ma ludzi świętych. Mogę sobie pozwolić na takie rzeczy, ale w zaciszu moich prywatnych rozmów, w gronie najbliższych, gdzie nikt nie słyszy, bo po co wychodzić z tym na miasto?

Muszę was zasmucić, ale chamstwo, te wszelkie wulgaryzmy i generalny chaos społeczny nie tyczy się tylko młodych ludzi, młodzieży. Możemy pod niego podpiąć również osoby powszechnie uważane za dorosłe. Teksty o wydarzeniach sportowych, które obfitują w komentarze polityczne, teksty o tragediach obfitujące w komentarze, w których jeden drugiemu życzy śmierci – łagodnie powiedziawszy. To tylko początek.

Gdzie wolność słowa? Głęboko, w czarnej otchłani. Przecież to internet, kto komu zabroni? Przecież wszystko im wolno. Internet jest dla wszystkich. Tylko czy to, że mając tę wolność słowa i to, że prawie każdy ma dostęp do sieci, zwalnia nas z myślenia, wyrażania się kulturalnie? Czy zwalnia nas to z zachowania kultury osobistej? Rozumiem, że były przypadki, kiedy w dzieciństwie mama czy tata podczas rozmowy rzucali mięsem na lewo i prawo, a dziecko tylko patrzyło i wycierało twarz z krwi, która leciała z kawałków niedopieczonej karkówki, ale nie o tym mowa. Dorosły człowiek ma swój własny mózg, ma swój własny bagaż doświadczeń i to on powinien wiedzieć, co jest dobre a co nie.

JESTEM PRZECIEŻ ZA MŁODY

Tak jak już wspominałem, mam dopiero 23 lata. Niektórzy mogą powiedzieć: co ten gówniarz wie o życiu? No tak, mogą to zrobić, ale nie liczą się z tym, że przez te 23 lata życia mogłem doświadczyć wielu rzeczy, które pozwalają mi pisać takie, a nie inne teksty, i stawiać takie, a nie inne tezy.

Czy użytkownik mający powiedzmy lat 40, korzystający z internetu i piszący w obraźliwych słowach komentarze dotyczące jakiegoś wydarzenia sportowego, politycznego, wciskający na siłę wszystkie niekulturalne słowa, jakie zna, może uważać się za przykład dla takich ludzi jak ja? Taki oto osobnik nie różni się niczym od nastolatków wypisujących bzdury na swoich facebookowych tablicach. To samo tyczy się komentarzy, w których młodzi starają się zamieścić jak najwięcej wyzwisk i przekleństw. Przecież mamy rok 2017, to jest teraz cool i trendy. Warto kląć.

CENZURA

Zastanawiałem się czasami, czy wprowadzenie cenzury do internetu nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Wiecie, za każdą małą kurwę z waszego portfela znikałoby 5 złotych. Czy dzięki takiemu rozwiązaniu internet, ludzie wokół nas, nie staliby się trochę spokojniejsi? Niestety nie, tego się nie da zrobić.

Jednak nikt nie powiedział, że ludzie nie mogą od czasu do czasu użyć swojej głowy, a bardziej tego, co się w niej znajduje i zacząć myśleć nad tym, co piszą, co mówią i jakie mogą być tego konsekwencje.

Pamiętajcie, przecież w internecie nie jesteście anonimowi. Prowadzicie własne konta na Instagramie, Snapchacie, Twitterze itd. Wbrew temu, co myśli większość użytkowników, istnieją instytucje, które potrafią wyciągnąć wszystkie brudy danej osoby, gdy tylko nadarzy się taka okazja. Wszystko to, co napiszemy teraz w internecie, może w przyszłości obrócić się przeciwko nam. Warto to zapamiętać.

Zastanów się

Daję ci chwilę do namysłu. Zastanów się teraz, ileż to razy pod nosem narzekałeś na to, że ludzie zeszli na psy i kiedyś było lepiej? Masz chwilę? Wiem, że masz, chciałbym poznać tę magiczną liczbę, nie bój się, ja nie gryzę.

Ciao,



  • Ja nie oglądam tv, nie słucham radia, nie czytam gazet i przede wszystkim nie wchodzę na internetowe fora. I sama także nie poruszam w sieci tematów kontrowersyjnych, bo za bardzo sobie cenię mój spokój. W internecie nikt raczej nie chce czytać ze zrozumieniem i kulturalnie dyskutować, przy „gorących” tematach chodzi tylko o bicie piany, a właściciele portali jeszcze temu przyklaskują, bo to nabija im statystyki.
    Ja mam swoje miejsce na Szczycie, siłą rzeczy jestem odcięta tu od świata i bardzo mi z tym dobrze. A u nas w górach ludzie jeszcze jacyś normalni zostali :)

    • Nie oglądam telewizji, radio tylko w samochodzie a od gazet trzymam się jak najdalej. Fora wybieram pod siebie, staram się unikać chamstwa, ale… wydaje mi się, że nie tylko przy gorących tematach leje się krew.
      Ile razy można spotkać się z newsami giełdowymi, sportowymi czy technologicznymi, w których kryją się polityczne zagrywki, próby manipulacji i „wieśniacki” język. To jest codzienność.
      Zazdroszcze gór, ja niestety-stety trzymam się kurczowo dwóch dużych miast. Być może tutaj się wszystko zaczyna?

      • Ja większość życia byłam typową miastową i nie wyobrażałam sobie życia na wsi. A teraz – po latach spędzonych na Szczycie, już widzę same plusy mieszkania tutaj :) No, może oprócz oczywiście zimowej jazdy ;)